Nazwa użytkownika Hasło | Rejestracja | Zapomniane hasło

przed nami Święto Róży

Czas, by pomyśleć o róży, którą poeci oceniali jako najdoskonalszy twór przyrody. Żaden kwiat nie był tak ubóstwiany i otaczany czcią, opiewany w wierszach i pieśniach. Cudowny wierszyk o królowej kwiatów napisał Julian Tuwim. Myślę, że Wam także będzie się podobać…


Images: ROZE ROZE ROZE ROZE ROZE ROZE 2.JPGRóża


Przypatrując się jej kształtom,


Barwie, płatkom, pączkom, listkom,


Nawet cierniom - myślę: gwałtu!


Jakież to prześliczne wszystko!


Jakież to bez skazy wszystko,


Jaka w niej perfekcja sroga,


Różo, różo, formalistko!


Różo, różo, bój się Boga!


Julian Tuwim (z tomiku Dzieła (1958)


Bożena Gajewska


· redakcja dnia wrzesień 04 2019 21:55:49 · Czytaj więcej · 0 komentarzy · 74 czytań · Drukuj

Z różą przez stulecia

Images: ROZE ROZE ROZE ROZE ROZE ROZE 1.JPGPrzeczytajcie fragmenty artykułu pt. „Z różą przez stulecia” zamieszczonego w Roczniku Polskiego Towarzystwa Miłośników Róż wydanego w 1967 roku, a napisanego przez inż. Karola Wiznera. O Karolu Wiznerze tak pisał jego syn, Jerzy w monografii poświęconej PTMR: „To róże były pierwszymi roślinami, które poznał i odnotował w swojej świadomości jako mały chłopiec. To róże spowodowały i wyznaczyły Mu dalszą drogę zawodową. Te przepiękne kwiaty były największą fascynacją oraz miłością Jego życia”.

Upadek Cesarstwa Rzymskiego był również upadkiem róży i to na całe wieki. Pierwsi chrześcijanie w swoim sposobie pojmowania życia byli tak surowi, że kwiaty usunęli zupełnie ze swojego otoczenia, a różę nawet i potępili, nakazując jej długi okres pokuty po latach świetności i uwielbienia, jakie przeżywała w starożytnym Rzymie. W swoich prześladowaniach róży posunęli się tak daleko, że zabronili używać jej jako ozdoby oraz jako krzewu dekorującego groby. Niebawem jednak kończy się ciężka pokuta róży. Najpierw pojawia się w ogrodach władców i bogaczy, a następnie – o dziwo! Wchodzi do ogrodów klasztornych, ale tym razem w aureoli czystości i miłości chrześcijańskiej. W V wieku św. Medard, biskup z Noyon, ustanowił w Salancy, we Francji, słynne święto róż obchodzone corocznie w dniu 8 czerwca, podczas którego uroczyście dekorowano różami najbardziej szanowaną i cnotliwą pannę w danej okolicy Zwyczaj ten, który przypisują również Ludwikowi XIII, przyjął się we Francji w wielu miejscowościach i przetrwał bardzo długo, mając swoje odbicie w ustanowionym później przez papieża Leona IX (XI wiek) odznaczeniu pod nazwą „Róża cnoty”.

Około 550 roku ówczesny król Franków Childebert urządził w Paryżu swojej małżonce specjalny ogród z róż. Później Karol Wielki w swych Capitulariach, obok innych zarządzeń, nakazywał również sadzić i uprawiać róże, którym - jak utrzymują sceptycy – dlatego tylko przywrócono cześć dawnej świetności i chwały, że odegrały poważną rolę w ówczesnym lecznictwie, nie zaś z racji ich walorów zdobniczych. Olbrzymią rolę w upowszechnianiu uprawy róż we wczesnym średniowieczu przypisują zakonowi Benedyktynów, który jako pierwszy wprowadził różę do ogrodów klasztornych, skąd zaczęła się ona rozchodzić do ogrodów świeckich. W zakresie uprawy róż Benedyktyni cieszyli się zasłużoną sławą, czego wyrazem m. In. Było powierzenie im pieczy nad ogrodami różanymi cesarza Karola Wielkiego.

Tak, jak kiedyś w starożytnym Rzymie róża była nieodzownym towarzyszem wszelkich uciech życia, tak teraz, po wiekach odmieniona, udrapowana w biel czystości i miłości chrześcijańskiej, stała się pierwszym kwiatem zacisznego ogrodu klasztornego, usuwając w cień nawet lilię, która do tej pory w swojej niewinności i czystości nie miała sobie równych i na tej pozycji trwała niezagrożona. Ukoronowaniem kariery róży jako krzewu zacisza klasztornego jest poświęcenie jej Matce Boskiej; znalazło to swój wyraz w litaniach układanych ku Jej czci.

W wieku XV róża z ogrodów magnackich i klasztornych wyszła na pola bitewne, jako godło wojujących ze sobą w Anglii dwóch gałęzi dynastii Plantagenetów, rodu Lancaster, walczącego pod znakiem róży czerwonej oraz Yorku – pod godłem róży białej. Wojna ta znana jest w historii jako Wojna Dwóch Róż (1455-1485).

Wraz ze wzrostem zainteresowania się różą zwiększa się także różnorodność jej zastosowania. Róża zaczyna wyrabiać sobie opinię doskonałego, efektownego krzewu ozdobnego. Początki wielkiej kariery róży, jaką zrobiła w XIX i XX wieku, sięgają właśnie okresu Odrodzenia, w którym po wielowiekowej pokucie, znowu ją dostrzeżono.

Z tego okresu należy odnotować fakt olbrzymiej popularności róży jako motywu zdobniczego, przewijającego się przez wiele dziedzin sztuki. Przeglądając kartki starych źródeł nabiera się przekonania, że róża była w tym czasie znacznie bardziej honorowana przez artystów i poetów niż przez ogrodników. Ci ostatni ciągle jeszcze obracali się w kręgu szczupłego asortymentu, obejmującego kilkanaście pozycji i aż do wieku XIX nie uczynili na tym polu jakiegoś poważniejszego postępu (…). Prawdziwą rewolucję w hodowli róż miały spowodować dopiero inne gatunki przywiezione do Europy na schyłku XVIII i na początku XIX wieku, otwierając w ten sposób nową erę w dziejach Królowej Kwiatów.

Bożena Gajewska

· redakcja dnia wrzesień 04 2019 21:48:58 · Czytaj więcej · 0 komentarzy · 77 czytań · Drukuj

Pamiętamy

 

Images: 69817707_2584056141678089_4894783844235870208_n.jpg

 


W samo południe przy Pomniku Bohaterów Bitwy nad Bzurą w Parku Wiosny Ludów odbyły się uroczyste obchody 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej. Po podniesieniu flagi państwowej na maszt, przemówieniu wice prezydenta miasta - Pana Zbigniewa Wdowiaka, modlitwie i apelu pamięci, nastąpiło złożenie kwiatów pod pomnikiem.


W imieniu TPZK kwiaty złożyły wiceprezes Barbara Łuczak oraz członkinie Zarządu - Barbara Borcińska i Danuta Ujazdowska.


 

Images: 69860051_2584056195011417_410676878693629952_n.jpg

Images: 70378942_2584056201678083_1783378186323623936_n.jpg

 

· redakcja dnia wrzesień 01 2019 16:05:38 · Czytaj więcej · 0 komentarzy · 90 czytań · Drukuj

wrzesień 1939 roku

Zbliża się 80 rocznica wybuchu II wojny światowej. Z tej okazji w dniu 1 września 2019 roku o godz. 12.oo w Parku Wiosny Ludów odbędą się uroczyste obchody. Warto przyjść i wziąć udział w tym wydarzeniu.

Images: 1 WRZESNIA 2019 ROKU 80 ROCZNICA WYBUCHU II WOJNY SWIATOWEJ.jpg

 

 

A teraz chcemy przybliżyć czytelnikom wspomnienia kilku mieszkańców Kutna dotyczących września 1939 roku.



Wrzesień 1939


31 sierpnia, jako junak Przysposobienia Wojskowego zostałem powołany do służby przy trwającej mobilizacji. Na boisku „Sokoła” nad Ochnią przyjmowaliśmy rowery i motocykle. Praca przeciągnęła się na całą noc z 31 sierpnia na 1 września. Wczesnym rankiem usłyszeliśmy serię ciężkich wybuchów z kierunku Łąkoszyna. Wkrótce otworzyła gęsty ogień artyleria przeciwlotnicza, strzelająca do prawie niewidocznych samolotów. Słychać było nieustający głęboki warkot, a wkrótce od strony Azorów doszły grzmoty eksplozji. Kiedy rano zwolniono nas, zobaczyłem jadące ul. Łąkoszyńską wozy konne wyładowane rannymi – ofiarami nalotu na pociąg ewakuacyjny. Tak rozpoczęła się dla mnie wojna.


Cała rodzina była w domu. Ojciec, który miał 54 lata nie został zmobilizowany, chociaż był kapitanem artylerii. W ogrodzie, kilka metrów od lipy i na wschód od niej wykopany był rów przeciwlotniczy o głębokości 2 m. i szerokości 1 m., przykryty częściowo belkami, na których był nasyp ziemny grubości 1 m, Doskonale chronił przed odłamkami bomb i artylerii plot. Wkrótce mieliśmy się przekonać, że był potrzebny.


1 września rozległo się wycie syren i prawie od razu usłyszeliśmy od zachodu narastający warkot samolotów. Wszyscy pobiegliśmy do schronu, samoloty były już nad Kutnem. Strzelała dość gęsto artyleria przeciwlotnicza. Nagle rozległ się przenikliwy świst lecących bomb. Wydawało się, że lecą prosto na nas i prawie tak było, bo padały wzdłuż ul. Matejki. Kilka bomb, na szczęście małego kalibru, zburzyło betonowy płot ogrodu kolejowego. Jedna upadła na jezdnię przed naszym domem, a następne na budynek gospodarczy Sulińskich, w którym schroniła się cała ich rodzina. Matka zginęła na miejscu, dwoje dzieci zostało rannych. Przypuszczam, że celem bombardowania miała być stacja kolejowa. Po nalocie na naszym schronie znalazłem kilka odłamków, jeszcze gorących. Następnego dnia Niemcy ponowili naloty. Artyleria przeciwlotnicza ciągle jeszcze strzelała (do 6 września zestrzeliła 3 bombowce). Kiedy biegliśmy do schronu za nami podążała nasza wyżlica Warta, niosąc w zębach swoje szczenięta. Trzeba było jej w tej operacji pomagać. Miała przeczucie, bo po południu, w czasie kolejnego nalotu, bomby spadły ponownie na ulicę przed domem, a jedna uderzyła o 2 m. od narożnika werandy, pod schodami, którego Warta miała szczeniaki. Podmuch zwalił taras, odłamki posiekały całą wschodnią ścianę, z dachu pozostał tylko szkielet. Nie ocalała ani jedna dachówka, okna zostały bez szyb z rozwalonymi futrynami. (…)


W tej sytuacji ojciec zarządził wyjazd matki ze mną do majątku Chrosno za Głogowcem, własności państwa Skarzyńskich. Pojechali z nami Romek i Hanka Szymborscy, którzy u nas mieszkali. On był architektem powiatowym, ona artystką malarką. W następnym nalocie, kiedy nas już w Kutnie nie było, spalił się dom sąsiadów przy ul. Łęczyckiej, spłonęły Zakłady Spirytusowe, w których paliło się kilka milionów litrów spirytusu.


Na boisku przy ul. Matejki był lej po bombie wielkiego kalibru, który miał średnicę koło 10 m i głębokości 5 m. Podobna bomba uderzyła w rów przeciwlotniczy przy ul. 3 Maja. Zginęło wówczas około 100 osób. 5 września powietrze wypełnione było warkotem samolotów, które ostrzeliwały nawet wsie, w których nie było ani wojska, ani obiektów wojskowych. W pewnej chwili jakiś dwusilnikowy samolot obniżył się i ostrzelał z karabinów maszynowych budynki dworu. Nad Chrosnem widziałem fragment bitwy powietrznej, jaką stoczyła Brygada Pościgowa, która zupełnie rozbiła między Kutnem i Łowiczem wyprawę niemiecką zestrzeliwując 11 Dornierów i Heinkli. Samotny myśliwiec P11 atakował na wysokości 2000 m. klucz niemiecki lecący na zachód. Słychać było szybkie serie przypominające odgłos dartego płótna. Samoloty szybko oddaliły się i końca walki nie widziałem.


Fragment wspomnień Zdzisława Machera zawarty w artykule pt. Moje wojenne wspomnienia, zamieszczone w XIII tomie Kutnowskich Zeszytów Regionalnych wydawanych przez TPZK




Kutno


Już 1 września 1939, o 6.30 rano został zbombardowany pociąg z uciekinierami. 300 zabitych, w tym 4 Żydów. Ludzie myśleli, że to katastrofa kolejowa. O 9.30 był już drugi alarm lotniczy. Kutno było ważnym węzłem kolejowym i dlatego było celem niemieckich ataków lotniczych. W ogóle trzeba powiedzieć, że miasto to ucierpiało niewiele – zburzonych 5 domów i 16 zabitych Żydów. 6 września cywilna władza polska opuściła Kutno. Władzę przejął komendant placu – oficer wojskowy, który nominował radę miejską – burmistrza, zastępcę burmistrza i 4 ławników – 2 Żydów i 2 chrześcijan. Rada miejska powołała milicję obywatelską, w której składzie znalazło się około 40% Żydów. Zarząd miejski z milicją sprawował władzę do wkroczenia wojsk niemieckich. 16 września, Niemcy ostatecznie zajęli Kutno. Ludność (zarówno Żydzi, jak i chrześcijanie) zebrała się na placu, niemiecki oficer zażądał, by wszyscy oddali broń (w tym noże) – polski tłumacz to przetłumaczył. Stali na placu pełne 5 godzin pod gwałtowną ulewą, z daleka słychać było kanonadę, a nad placem latało dużo samolotów. Stopniowo wszystkich zwolniono – początkowo mężczyzn powyżej 60 roku życia, następnie coraz młodszych i młodszych. System trzymania w strachu.


Fragment dokumentu nr 22 ocalony przez Archiwum Ringelbluma b.d., Warszawa – getto. N.N., Relacja pt. [„Kutno”].Wrzesień 1939 r. i początek okupacji w Kutnie. Sytuacja ludności żydowskiej.



Nastał tragiczny wrzesień. Ja, zamiast iść do szkoły, przeżywałem z rodzicami grozę pierwszych dni wojny. Lotnictwo niemieckie bombardowało kolej. Paliły się zakłady spirytusowe. Nocą na naszym podwórku było widno od pożaru. Łuna potęgował strach przed skutkami wybuchu zbiorników ze spirytusem. Uciekaliśmy w popłochu i schroniliśmy się u mojej babci przy ul. Wilczej, na drugim końcu miasta (…). Gdy Niemcy zbombardowali wjeżdżający do miasta pociąg osobowy z Łodzi, uciekliśmy na wieś Lipie do drugiej babci. Tam napatrzyłem się na cofające się polskie wojsko. Szli głodni, bosi, zmęczeni z poobcieranymi nogami. Na wozach wieźli rannych. Na tej wsi po raz pierwszy zobaczyłem żołnierzy niemieckich, o polskich słuch zaginął.


Fragment wspomnień Henryka Czerwińskiego zawartych w publikacji pt. Okruchy wspomnień Kutno w latach 1939-1993 wydanej przez Robotnicze Stowarzyszenie Twórców Kultury w Kutnie.



Nadszedł tragiczny wrzesień. Samoloty hitlerowskie w pobliżu Kutna zrzuciły pierwsze bomby na pociąg pasażerski na linii Łódź-Kutno już rano w dniu 1 września 1939 roku. W następnych dniach bombardowały stację, sparaliżowały jej pracę, ruch pociągów, pozostawiając setki zabitych i rannych. Zniszczono tory, budynki i urządzenia stacyjne. Brak łączności telefonicznej wykorzystywali wrogowie, rozsiewając fałszywe informacje o zarządzonej ewakuacji wszystkich kolejarzy w kierunku Lublina. Dużo ich poszło i wielu z nich nie powróciło już do swych domów, zginęli po drodze od kul i bomb. W dniu 5 września nie przyjmowano na stacji Kutno już żadnych pociągów. Na przyległych szlakach i stacjach stały pociągi jeden za drugim z wygaszonymi parowozami z braku węgla i wody. Trwał jeszcze zaciekły opór i brawura bojowa żołnierza na terenie całego kraju, a już w dniu 6 września administracja stacji Kutno opuściła węzeł, paląc uprzednio dokumenty tajne, a większość kolejarzy nie otrzymała już poborów za miesiąc wrzesień. Kierownictwo stacji objęło wojsko, a dowódcą węzła został ppłk. dypl. Dergerporer z nieliczną pozostałą załogą. Zostali między innymi Wawrzyniec Lelewski, Antoni Bednarz, Tadeusz Baranowski, Aleksander Kaniepień, Wacław Kuźmiński. Zadaniem ich było sprawować nadzór nad stacją oraz ochronę transportów z żywnością, amunicją i benzyną służące zaopatrzeniu naszych oddziałów wojskowych, pojazdów mechanicznych i samolotów stojących w pobliżu koszar 37 pp na terenie miasta Kutna. Życie na węźle powoli zamierało. Dnia 16 września miasto Kutno zostało opanowane przez armię niemiecką. Za wojskiem przybyli zaraz niemieccy kolejarze jako kadra do obsady stacji i węzła. Kolejarze ci byli już przygotowani na długo przed wybuchem wojny z gotowymi planami obsady posterunków. Tak też było i na innych stacjach i węzłach. Do pomocy im w dużej mierze przyczynili się tutejsi volksdeutsche.


Fragment opracowania pn. „Historia ruchu oporu węzła kolejowego Kutno ps. „KAROL” w walce z okupantem hitlerowskim w latach 1939-1945. Udział kolejarzy węzła Kutno” wykonanego przez Koło Kolejowe ZBoWiD – Kutno na podstawie opisu pt. „Udział kolejarzy węzła kolejowego Kutno ps. Karol w walce z okupantem hitlerowskim w latach 1939 -1945” w 1969 roku opracowanego przez organizatora i pierwszego komendanta węzła Kutno Aleksandra Kaniepienia.

Bożena Gajewska






· redakcja dnia sierpień 30 2019 20:21:45 · Czytaj więcej · 0 komentarzy · 98 czytań · Drukuj

O czasach powojennych opowiada ks. Jan Sposób

Ksiądz Jan Sposób – żołnierz AK, Salezjanin, kapelan szpitalny i środowisk kombatanckich, społecznik, patriota… , a dziś Honorowy Obywatel Miasta Kutna!


Poniżej przedstawiamy fragment wspomnień ks. Jana Sposoba zawartych w artykule pt. „Wszystko co w życiu robiłem, było z miłości do Boga i Ojczyzny” – wspomnienia księdza Jana Sposoba (wspomnień księdza Jana Sposoba, w okresie od wiosny do jesieni 2013 roku, wysłuchała i opracowała Bożena Gajewska, TPZK). Artykuł ukazał się w XVII tomie Kutnowskich Zeszytów Regionalnych.

O czasach powojennych.

Od 1945 roku ukrywałem się. Wyjechałem ponad dwieście kilometrów od domu na Kurpie, aż pod Łomżę, a następnie dotarłem do Warszawy. Błąkałem się po zburzonej stolicy, nie mogłem patrzeć na te gruzy i ruiny. Wydawało mi się, że to miasto już się nie podniesie. Wreszcie trafiłem na Pragę, stał tam taki piękny kościół na ulicy Kawęczyńskiej – bazylika należąca do Salezjanów. Na drzwiach była karteczka, że tu można zasięgnąć informacji o byłych wychowankach salezjańskich. Od razu poszedłem do proboszcza i opowiedziałem mu o swoich losach. Ten zaprowadził mnie do księdza inspektora, opowiedziałem mu o swoich nauczycielach ze szkoły. Ale ten był bardzo ostrożny wobec mnie, nie znał mnie przecież.

Opatrzność jednak nade mną czuwała, wyciągnąłem z portfela obrazek z wizerunkiem św. Jana Bosko z zakończenia roku szkolnego 1938/1939. Tam było napisane: Janowi Sposobowi za wzorowe prowadzenie się, pieczątka i podpis dyrektora. Ksiądz inspektor stwierdził tylko, że mam szczęście posiadając ten obrazek. I pomógł mi, skierował mnie do klasztoru Salezjanów w Czerwińsku w celu kształcenia się. Wytłumaczył, jak dotrzeć w to miejsce – z Żoliborza statkiem, który płynął do Włocławka, po drodze miał przystanek w Czerwińsku. Poradził też, bym najpierw wrócił do domu, zaopatrzył się w wyprawkę, czyli pościel, odzież itp. I żebym przekazał rodzicom, by nie martwili się o koszty nauki. Wróciłem więc w rodzinne strony bardzo ostrożnie, by mnie nie złapano. Mama płakała szykując mi rzeczy. Wiedziała, że mnie długo nie zobaczy. W ten oto sposób w 1945 roku trafiłem do Salezjanów w Czerwińsku. Rozpocząłem kilkuletnią naukę.

Po kilku miesiącach pobytu zakonnicy poprosili, żebym napisał do domu, że ze mną wszystko w porządku. Pouczyli mnie, żebym tylko nie pisał gdzie jestem, bo korespondencja jest kontrolowana. A jak Sowieci trafią do mnie do Czerwińska, to więcej partyzantów, takich jak ja, znajdą w klasztorze. Księża pomogli mi także zmylić Sowietów, by ci nie nachodzili moich rodziców, spreparowali więc dokument, który wysłałem do domu - zaświadczenie, że rozpocząłem naukę w Warszawie.

Następnego roku na jesieni były obłóczyny. Materiał na sutannę dostałem od znajomego księdza proboszcza z Siedlec. Na tę uroczystość przyjechała Mama z moją siostrą. Była bardzo dumna ze mnie. Nawiasem mówiąc, moja Mama odwiedzała mnie, gdy już byłem księdzem i służyłem w różnych miejscach w kraju. Pamiętam, jak zaprosiłem Ją do Rumii, zwiedziła wtedy całe Trójmiasto, Półwysep Helski. Gdy Ją zapytałem, co Jej się najbardziej podobało, odpowiedziała, że morze. Podczas mojej pracy w Łodzi także przyjeżdżała, oglądała przedstawienie Męki Pańskiej, które graliśmy dla wiernych. Następnego roku pojechałem na wakacje do domu już w sutannie. W Liceum Salezjańskim w 1949 roku zdałem maturę, a w później kształciłem się w Salezjańskim Wyższym Seminarium Duchownym i na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. 23 czerwca 1953 roku ukończyłem Uniwersytet Jagielloński w Krakowie, gdzie uzyskałem stopień magistra teologii katolickiej.

Images: DYPLOM UNIWERSYTETU JAGIELLONSKIEGO W KRAKOWIE KS JAN SPOSOB.JPG


Dyplom magistra teologii katolickiej Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie.


21 lutego 1954 roku w Krakowie otrzymałem święcenia kapłańskie. W ten oto sposób spełniły się Mamy przepowiednie i marzenia.



Zgromadzenie Salezjańskie – inne funkcjonujące nazwy: Towarzystwo św. Franciszka Salezego, salezjanie, (używany skrót: SDB – z włoskiego: Salesiani di Don Bosco). Zgromadzenie zakonne założone w 1859 r. przez św. Jana Bosko. Podstawowym rysem charyzmatu salezjańskiego jest miłość do młodych ludzi i realizowanie drogi do świętości przez uczestnictwo w procesie wychowawczym. Salezjańska pedagogika, wypracowana przez ks. Bosko została określona przez niego samego mianem “systemu prewencyjnego” (uprzedzającego). W Polsce salezjanie są obecni od 1898 roku.

· redakcja dnia sierpień 27 2019 20:07:00 · Czytaj więcej · 0 komentarzy · 101 czytań · Drukuj

Dożynki w Strzelcach


Images: HERB POWIATU KUTNOWSKIEGO 22.jpg25 sierpnia w niedzielę odbyły się dożynki powiatowo - gminne w Strzelcach. To ważne wydarzenie, zwłaszcza dla rolników, to symboliczne podsumowanie i podziękowanie za zbiory z pól. Uczestniczyli licznie mieszkańcy gminy i powiatu. Były przemówienia, obrzędy dożynkowe i występy licznych zespołów ludowych , różne atrakcje dla dzieci i dorosłych. Było kolorowo i wesoło.


Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Kutnowskiej zostało zaproszone do wzięcia udziału w tym wydarzeniu. Wystawiliśmy stoisko ze swoimi wydawnictwami, które cieszyło się dużym zainteresowaniem wśród zwiedzających, zwłaszcza pocztówki przedstawiające dawne Kutno. Członkowie TPZK Henryka Sieradzan i Sławomir Małas bardzo ciekawie i interesująco opowiadali przybyłym do stoiska gościom o osiągnięciach wydawniczych naszego stowarzyszenia.


Panie z sekcji rękodzieła artystycznego: Henryka Dybiec, Elżbieta Sarnicka i Agnieszka Wilińska, wystawiły swoje prace, które cieszyły się ogromnym zainteresowaniem uczestników dożynek.


 

Elżbieta Żółtowska

Images: DOZYNKI POWIATOWE I GMINNE W STRZELCACH 2019 3.jpg

Images: DOZYNKI POWIATOWE I GMINNE W STRZELCACH 2019 2.jpg

Images: DOZYNKI POWIATOWE I GMINNE W STRZELCACH 2019 1.jpg

Images: POWIATOWE I GMINNE W STRZELCACH 2019 DOZYNKI 2.jpg Images: POWIATOWE I GMINNE W STRZELCACH 2019 DOZYNKI 1.jpg

 

 

· redakcja dnia sierpień 26 2019 20:52:12 · Czytaj więcej · 0 komentarzy · 111 czytań · Drukuj

uczymy się...

Images: CENTUM INICJATYW OBYWATELSKICH OPUS SZKOLENIE 2019 SIERPIEN.jpg Dziś kilka członkiń naszego Zarządu wzięło udział w szkoleniu zorganizowanym przez Centrum Promocji i Rozwoju Inicjatyw Obywatelskich OPUS. Poświęcone było ono temu, jak określić cel i rezultaty realizowanych projektów – zadań publicznych wspartych finansowo przez Prezydenta Miasta Kutno, aby się z nich prawidłowo rozliczyć.

Zaopatrzone w nową wiedzę, zmotywowane - jesteśmy gotowe do kolejnych działań…




Aleksandra Szafrańska-Dolewska

· redakcja dnia sierpień 26 2019 20:41:29 · Czytaj więcej · 0 komentarzy · 105 czytań · Drukuj

odpowiedzi na wiele pytań...

Images: SPACER SLADAMI ZYDOW KUTNOWSKICH 2019.jpg





Kiedy do Kutna przywędrowali Żydzi?

Gdzie nauki pobierali żydowscy chłopcy?

Kto przyczynił się do rozbudowy kolei?Gdzie w Kutnie stała synagoga?

Kto budował drewniane Kutno?

Kto był kutnowskim czarodziejem?

Na te i inne pytania odpowiedzi poznała dziś grupa mieszkańców Kutna i nie tylko podczas spaceru śladami kutnowskich Żydów. Historię mieszkańców naszego miasta wyznania mojżeszowego przybliżył zebranym Stanisław Wojdecki, historyk-regionalista.




 

 

Aleksandra Szafrańska-Dolewska

· redakcja dnia sierpień 22 2019 21:53:00 · Czytaj więcej · 0 komentarzy · 109 czytań · Drukuj

bardzo nam się podoba ta fontanna

 

Images: FONTANNA PRZED WILLA DOKTRORA TROCZEWSKIEGO DZIALA 1.JPG

Images: FONTANNA PRZED WILLA DOKTRORA TROCZEWSKIEGO DZIALA 2 (1).JPG

· redakcja dnia sierpień 21 2019 22:41:59 · Czytaj więcej · 0 komentarzy · 114 czytań · Drukuj

letnie rozterki

Przeczytajcie wiersz napisany przez hrabiego Moszyńskiego w 1912 roku. Jak myślicie, czy społeczność naszego miasta zmieniła się w kwestii narzekania …?

Wiersz ukazał się w Dzienniku Kujawski nr 181 z dnia 14 sierpnia 1912 roku

Images: DZIENNIK KUJAWSKI Z 14 081912 NR 181 WIERSZHRABIEGO MOSZYNSKIEGO.jpg



Bożena Gajewska

· redakcja dnia sierpień 21 2019 22:12:18 · Czytaj więcej · 0 komentarzy · 112 czytań · Drukuj

Niepoznany świat kultury ludowej

Images: CEPELIADA CEPELIADA CEPELIADA 2019 KRAKOW 8.JPG

43 Międzynarodowe Targi Sztuki Ludowej, rozpoczęły się Hejnałem Mariackim 8 sierpnia 2019 r. o godz. 12.oo. Odbywają się, jak co roku na Rynku Głównym przy Ratuszu w Krakowie. Cudowną tradycją jest sierpniowe 18-dniowe spotkanie z twórcami ludowymi z całej Polski, którzy kultywują przekazywaną z pokolenia na pokolenie tradycję, niezmiennie zachwycając i przyciągając uwagę zarówno mieszkańców Miasta, jak i licznie przybywających turystów, pokazując wielobarwny, różnorodny, ciągle do końca niepoznany świat kultury ludowej. Na Rynku Głównym w Krakowie można zobaczyć tworzących na naszych oczach swe dzieła: garncarzy, koronczarki, tkaczki, hafciarki, rzeźbiarzy, artystów malujących na szkle, kowali, jubilerów i innych. Jest okazja do spróbowania kulinarnych przysmaków z różnych regionów Polski i Europy. Występują zespoły pieśni i tańca, zespoły regionalne, kapele, grupy śpiewacze i soliści. Codziennie prezentuje się inny powiat, gmina, miasto. Sąsiednie kraje również odkrywają przed Państwem swoje piękno, folklor, kulturę i tradycję. Tak witał wszystkich Józef Spiszak prezes zarządu IMAGO Centrum Sztuki Ludowej Sp. z o.o., organizatora targów.

Images: CEPELIADA 2019 KRAKOW 6.JPG Images: CEPELIADA 2019 KRAKOW 5.JPG

Program: http://imagokrakow.pl/wp-content/uploads/2019/08/PROGRAM-2019.pdf

Targi trwają do 25 sierpnia 2019 roku. Nasi rzeźbiarze: Andrzej Wojtczak, Józef Stańczyk, Dorota Stanicka, Sławomir Suchodolski, Magdalena Wojtczak, Józef Marciniak i metaloplastyk Jan Wasiak dzięki dofinansowaniu Prezydenta Miasta Kutno do zadania publicznego „Promocja kutnowskiej rzeźby w Polsce” mieli możliwość uczestniczyć w Cepeliadzie. Jak co roku są zapraszani przez organizatorów i serdecznie witani przez pasjonatów kutnowskiej szkoły rzeźbienia. I tu trzeba przyznać, że sztuka kowalska Jana Wasiaka z roku na rok zdobywa coraz więcej zwolenników, a Jan jest już znany wśród kolekcjonerów z całego świata… Gratulujemy!

Zapraszamy do obejrzenia filmu z otwarcia 43 Międzynarodowych Targów Sztuki Ludowej w Krakowie autorstwa Mariana Satały. Poniżej zamieszczamy link:

https://www.youtube.com/watch?v=6Y6BzfpfIOQ&t=983s

Bożena Gajewska

Images: CEPELIADA 2019 KRAKOW 2.JPG Images: CEPELIADA 2019 KRAKOW 9.JPG

Images: CEPELIADA 2019 KRAKOW 4.JPG Images: CEPELIADA 2019 KRAKOW 1.JPG

· redakcja dnia sierpień 21 2019 19:56:12 · Czytaj więcej · 0 komentarzy · 104 czytań · Drukuj

Copyright © 2009 - 2010 by Adam Brzęcki & Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Kutnowskiej.

stat4u Valid XHTML 1.0 Transitional Poprawny CSS!