Nazwa użytkownika Hasło | Rejestracja | Zapomniane hasło

Dzień Pamięci o kutnowskich Żydach

Images: PLAKAT 2018 DZIEN PAMIECI O KUTNOWSKICH ZYDACH.jpg
· redakcja dnia kwiecień 07 2018 20:21:16 · Czytaj więcej · 0 komentarzy · 84 czytań · Drukuj

pożegnaliśmy ś.p. Henryka Lesiaka

Drodzy Uczestnicy Uroczystości Pogrzebowej.

Spotkaliśmy się dzisiaj by pożegnać śp. Henryka Lesiaka. Nie jest łatwo wypowiadać słowa pożegnania, szczególnie dla mnie, gdyż znałam Go i szanowałam. Utraciliśmy niezmiernie ważną osobę dla nas kutnowskich regionalistów – utraciliśmy społecznika, cenionego regionalistę, Honorowego Członka Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Kutnowskiej.

Znaczącym miejscem w życiu Pana Henryka była działalność społeczna, rozumiana jako bezinteresowne działanie na rzecz wspólnoty – Kutna i Ziemi Kutnowskiej. Henryk Lesiak b jednym z założycieli Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Kutnowskiej w 1972 roku i działał w nim społecznie przez 45 lat.

Pan Henryk przybył do Kutna w 1956 roku i pozostał tu do końca swoich dni… Uczył języka polskiego kutnowską młodzież, a w latach 1975 – 1990, kiedy był dyrektorem Miejskiej Biblioteki Publicznej im. Stefana Żeromskiego utworzono kilka filii bibliotecznych w Kutnie, Klub Filmowy i Koło Dramatyczne. Rozpoczął budowę Domu Nauczyciela będąc prezesem zarządu Oddziału ZNP w Kutnie. Pracował na rzecz miasta i jego mieszkańców pełniąc w latach 1998-2006 zaszczytną funkcję radnego Miasta Kutno. Wszyscy pamiętamy i doceniamy te działania.

Podczas Jego prezesury w TPZK, mimo trudnego czasu w Polsce, Towarzystwo osiągnęło wiele sukcesów w skali ogólnopolskiej. To zasługą Pana Henryka jest, że nasza siedziba mieści się w Dworku Modrzewiowym. Dzięki Jego staraniom dziś możemy się chwalić emisją kutnowskich medali pamiątkowych. W stowarzyszeniu wprowadzał wiele ciekawych form działania. Promował regionalizm, uczył mieszkańców szacunku do historii małej ojczyzny i ważnych dla niej postaci. Działalności społecznej oddawał się przez całe swoje życie. Przyczynił się do powołania Muzeum Regionalnego, gdzie współorganizował pierwszą wystawę archeologiczną, był redaktorem naczelnym dwutygodnika „Głos Kutnowski” (1988-1989) wydawanego przez TPZK oraz inicjatorem powołania Archiwum Miejskiego. W 1997 roku Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Kutnowskiej nadało Panu Henrykowi Lesiakowi godność Honorowego Członka TPZK.

Pan Henryk Lesiak przez kilkadziesiąt lat działał na rzecz „małej ojczyzny”, jaką jest Ziemia Kutnowska. Zapamiętamy Go jako wybitnego dokumentalistę i popularyzatora dziejów Ziemi Kutnowskiej. Jego artykuły, a było ich ponad sto, a także kilkanaście samodzielnych wydawnictw książkowych związanych z regionem kutnowskim na zawsze będą dla nas, regionalistów, wskazówką, jak odkrywać nieznane fakty z dziejów Kutna i regionu, a także skarbnicą wiedzy o historii regionu. Publikacja pod nazwą „Szlakiem dworów regionu kutnowskiego”, której był autorem, odniosła wielki sukces w województwie łódzkim - zdobyła „Złoty Ekslibris” jako najlepsza książka o Ziemi Łódzkiej z 2007r., w konkursie organizowanym corocznie przez Wojewódzką Bibliotekę Publiczną w Łodzi. Książka ta cieszy się do dziś dużą popularnością wśród czytelników – niedawno nastąpiło następne wydanie tej pozycji.

Pan Henryk, pomimo szacownego już wieku, cały czas pracował społecznie, przygotowując artykuły do Kutnowskich Zeszytów Regionalnych. Jeszcze niedawno można było Go spotkać w kutnowskim Archiwum Państwowym, gdzie pieczołowicie przeglądał dokumenty, by dotrzeć do nieodkrytych informacji o dziejach naszego miasta. Jeszcze w zeszłym roku oprowadzał nas szlakiem dworów powiatu kutnowskiego. Z ogromną pasją opowiadał nam o losach tych dworów i ich mieszkańców.

Był osobą niezwykle pracowitą i czynną, wiecznie w coś zaangażowaną, zawsze pełną niespożytej energii. Swoją pracą zaskarbił sobie popularność i szacunek oraz wielkie uznanie społeczności mieszkańców Kutna. Mieszkańcy Kutna dwukrotnie wyróżnili Pana Henryka Lesiaka III miejscem w plebiscycie „Kutnianin Roku” w latach 1985 i 1987.

Za swoją pracę zawodową i działalność społeczną był wielokrotnie nagradzany, otrzymał m.in. odznaczenia: Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski, Odznakę Zasłużony Działacz Kultury oraz odznakę honorową „Złotą Odznakę Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Kutnowskiej”. Wiemy, jak wielkie znaczenie miał dla Pana Henryka Lesiaka Medal im. Aleksandra Patkowskiego, który otrzymał za wybitne zasługi dla idei polskiego regionalizmu przyznany przez Radę Krajową Ruchu Stowarzyszeń Regionalnych Rzeczypospolitej Polskiej.

Wiem też, bo rozmawialiśmy o tym niejednokrotnie, że jedno zamierzenie Pana Henryka nie zdążyło się spełnić. Pan Henryk Lesiak przygotował opracowanie o twórczości artystycznej ludzi związanych z Ziemią Kutnowską. Z niecierpliwością oczekiwał na opublikowanie tych materiałów. Mam nadzieję, że znajdą się środki finansowe, by doszło do tej publikacji…

Panie Henryku…, mimo Pańskiej ogromnej, osobistej skromności, swoją działalnością zasłużył Pan na godne miejsce w gronie ludzi tworzących historię Kutna i Ziemi Kutnowskiej.

Panie Henryku, odpoczywaj zasłużenie po Twych ziemskich trudach. Dzisiaj my, zebrani tutaj, na kutnowskim cmentarzu nie żegnamy Pana. Zostaje Pan w naszych wspomnieniach, będzie Pan obecny w wielu napisanych przez Pana artykułach i książkach...

Wieczne odpoczywanie racz mu dać Panie, a światłość wiekuista niechaj mu świeci na wieki wieków.

Pogrążeni w smutku: Pani Doroto, Rodzino i Bliscy Pana Henryka - zapewniamy Was o naszym współczuciu i wsparciu.  W imieniu TPZK dziękuję Pani, Pani Doroto za możliwość powiedzenia tych kilku słów o Pani Ojcu…

Bożena Gajewska

prezes T P Z K

· redakcja dnia kwiecień 03 2018 18:53:20 · Czytaj więcej · 0 komentarzy · 110 czytań · Drukuj

Wielkanocne zwyczaje...

Images: ZWYCZAJE WIELKANOCNE 1933 KRONIKA KUTNOWSKA 1.jpg

Images: ZWYCZAJE WIELKANOCNE 1933 KRONIKA KUTNOWSKA 2.jpg

Tak opisywała w 1933 roku zwyczaje wielkanocne Kronika Kutnowska...,

a tak opisuje je  Joanna Szewczykowska na stronie mazowieckiszlaktradycji.com


Największą domową uroczystość stanowiło śniadanie wielkanocne. Dla wielu mieszkańców wsi była to jedyna w roku okazja by najeść się do syta, a czasem i jedna w roku, kiedy mogli spróbować mięsa i kiełbasy. Rozpoczynano je od podzielenia się jajkiem oraz składania sobie życzeń zdrowia i pomyślności. Po podzieleniu się jajkiem, ale jeszcze przed rozpoczęciem uczty powszechnie zalecano zjedzenie chrzanu na pamiątkę cierpień Chrystusa. Zabieg ten miał także zapobiec bólom brzucha, zębów, katarom i kaszlowi. Obowiązkowo na stole wielkanocnym musiał znaleźć się baranek. Ustawiano go na łączce z rzeżuchy lub młodego owsa. Zwyczaj ten stał się bardzo powszechny za panowania Zygmunta III Wazy, a szlachta przypisywała mu wielką moc ochronną przed ogniem, wodą i piorunami. Pierwszy dzień Wielkanocy był tak wielkim świętem, iż obowiązywał zakaz jakiejkolwiek pracy (poza karmieniem zwierząt). Upływał wyłącznie na odpoczynku i rozmowach w rodzinnym gronie. Biedacy zwykle na śniadanie wielkanocne zjadali całe święcone. Wieczorem w  Niedzielę Wielkanocną na Mazowszu Płockim zaczynali chodzić młodzi mężczyźni po tzw. „wykupie”. Podchodzili pod okna i śpiewali humorystyczne przyśpiewki dyngusowe. Gospodynie dawały im świąteczne jadło, a czasem i mocniejsze trunki.

W Poniedziałek Wielkanocny na mazowieckich wsiach panowała ogólna wrzawa. Od wczesnego ranka rozbrzmiewały krzyki i śmiech, szczególnie młodych panien obficie oblewanych wodą przez kawalerów. Na Mazowszu obrzęd ten nazywano „oblewanką” lub śmigusem. Pomimo  dokuczliwości jego następstw (mokre ubranie, włosy, wychłodzenie, przeziębienie), był przyzwolonym przez wiejską społeczność rodzajem zalotów i świadczył o zainteresowaniu panną męskiego grona. Zbyt czyste i suche ubranie świadczyło o braku powodzenia. Kawalerowie bardzo gorliwie wypełniali ten „obowiązek”, używając drewnianych sikawek, wiader, cebrów i garnków.  Ładniejsze panny zaciągano nawet do stawu lub zanurzano w korycie do pojenia zwierząt. Mniej urodziwe, acz przedsiębiorcze panny, same się oblewały i mokre wychodziły na drogę. W południe wodą oblewała się już cała wieś, bez względu na płeć i wiek. Przyzwolenie na tak obfite oblewanie wodą wynikało z jej wyjątkowej w tym czasie mocy oczyszczającej. Od przymusowej kąpieli panny mogły się wykupić obdarowując upatrzonych kawalerów własnoręcznie wykonanymi pisankami. Mali chłopcy natomiast dzień rozpoczynali od chodzenia po wykupie. Obiegali domy z koszykiem zaczynając od matek chrzestnych, gdyż oprócz pisanek, ciasta czy kiełbasy mogli liczyć na drobne pieniądze.  Po południu domy zaczynały nawiedzać grupy chłopców i dziewcząt chodzące po „dyngusie”. Wygłaszali gospodarzom oracje, śpiewali pieśni i składali życzenia. Pod Płockiem można było usłyszeć:

W niektórych wsiach „po wykupie” chodziły grupy chłopców wiozących na małym wózku kogutka.  Wykonywano go  z dyni, ciasta lub drewna, oblepiano  kogucimi piórami i przytwierdzano do deski. Wokół niego umieszczano drewniane figurki, które obracały się podczas jazdy. Kogut symbolizował męskość, urodę, płodność, a grupy te nazywano kurcarzami. Kurcarze rozpoczynali obchód od dworu lub zamożniejszego gospodarza, następnie odwiedzali chaty składając życzenia lub śpiewając zalotne przyśpiewki.

Na odchodne oblewali panny, które po wyjściu za mąż mogły spodziewać się licznego potomstwa. Chodzenie po dyngusie kończyli w karczmie, gdzie trwonili wszystkie otrzymane pieniądze. Cały ten obrzęd miał służyć kojarzeniu par. Na Mazowszu w lany poniedziałek także dziewczęta miały przyzwolenie na obchodzenie wsi. Na tę okazję stroiły zieloną gałąź sosny albo świerku, ozdabiając ją barwnymi wstążkami, zdobionymi wydmuszkami jajek, jabłkami czy koralikami. Przed każdym domem śpiewały pieśni o wiośnie, plonach i Nowym Lecie, za co otrzymywały wielkanocne smakołyki. W czasie śpiewu jedna z dziewcząt obracała gałąź raz w jedną, raz w drugą stronę.

Nazwa śmigus-dyngus stanowi dzisiaj połączenie dwóch zwyczajów: śmigusa polegającego na śmiganiu, uderzaniu się zielonymi gałązkami lub oblewaniu wodą oraz dyngusa – chodzenia „po wykupie”. Najprawdopodobniej oba słowa pochodzą z języka niemieckiego. Schmagustern oznaczał uderzanie brzozową rózgą po nogach w Wielkanoc. „Dyngować” znaczyło tyle, co „otrzymywać wykup”. Informację o tym zwyczaju można znaleźć w materiałach synodu diecezji poznańskiej z XV w.: „Zabraniajcie aby w drugie i trzecie święto  wielkanocne mężczyźni kobiet a kobiety mężczyzn nie ważyli się napastować o jaja i inne podarki, co pospolicie się nazywa dyngować, ani do wody ciągnąć”.

Z Wielkanocą łączyły się jeszcze inne zabawy (...). Najmłodsze dzieci najchętniej grały w jajka. Stanisław Dworakowski tak opisywał tę zabawę: „Najpierw jeden z chłopców wyzywał swego rówieśnika: No to idziem na wybitki, a gdy ten wypróbowawszy na zębach twardość jajek, zgadzał się, wystawiał ukryte w garści jajko noskiem ku górze i w ten nosek również noskiem jajka uderzał drugi partner. Jeśli jeden z nosków pękł, gracz rozbite jajko odwracał drugim końcem (dupką), jeśli zaś i tym razem pękło - oddawał rozbite jajko zwycięzcy”. Śmiało można stwierdzić, iż Poniedziałek Wielkanocny był najweselszym dniem w całym roku.

Wykorzystano informacje ze strony: http://www.mazowieckiszlaktradycji.com/artykuly/wesoly-nam-dzien-dzis-nastal-zwyczaje-i-obrzedy-wielkanocne-na-mazowszu/?K=Obrz%C4%99dy%20i%20zwyczaje


 

 

· redakcja dnia marzec 30 2018 20:36:46 · Czytaj więcej · 0 komentarzy · 119 czytań · Drukuj

żegnamy...

 

Images: NEKROLOG HENRYK LESIAK REGIONALISTA.jpg

 

Pogrzeb ś.p. Henryka Lesiaka odbędzie się w dniu 3 kwietnia 2018 roku o godz. 13oo na cmentarzu parafialnym w Kutnie

 

Images: HENRYK LESIAK FOTO.JPGHenryk Lesiak urodził się 11 czerwca 1932 r. w miejscowości Krysiaki powiat Pajęczno. Zmarł 28 marca 2018 roku w Kutnie.

Był absolwentem Liceum Ogólnokształcącego w Radomsku, w 1956r. ukończył Wydział Filologii Polskiej Wyższej Szkoły Pedagogicznej. Potem w latach 1962-64 kurs historii filozofii przy Wyższej Szkole Nauk Społecznych w Warszawie, w latach 1968-69 ukończył Studium Radia i Telewizji w Łodzi. Do Kutna przybył w 1956 roku, gdzie pracował na różnych stanowiskach pedagogicznych. Do 1975 roku, uczył języka polskiego m.in. w I Liceum Ogólnokształcącym im. Jana Kasprowicza i Zasadniczej Szkole Handlowej. Był dyrektorem Technikum Ekonomicznego w Kutnie, prezesem Zarządu Oddziału ZNP w Kutnie (1968 -1974), podinspektorem Wydziału Oświaty (1974 –1975).

Jego najaktywniejszy okres pracy zawodowej przypadł na lata 1975 – 1990 kiedy był dyrektorem Miejskiej Biblioteki Publicznej im. Stefana Żeromskiego. Utworzył kilka filii bibliotecznych w Kutnie. W tym okresie prowadził bardzo szeroką działalność społeczno-kulturalną zorganizował: Klub Filmowy i Koło Dramatyczne, rozpoczął budowę Domu Nauczyciela, był prezesem Towarzystwa Wiedzy Powszechnej. W latach 1998-2006 był radnym miasta Kutno.

W 1972 r. należał go grona współzałożycieli TPZK. W latach 1981 – 1989 był prezesem TPZK. W tym okresie Towarzystwo osiągnęło wiele sukcesów w skali ogólnopolskiej. Pozyskał pomieszczenia dla siedziby Towarzystwa w „Dworku Modrzewiowym”, gdzie powstały galeria i pracownia rzeźby ludowej oraz malarstwa nieprofesjonalnego. Był organizatorem wielu wystaw, koncertów muzyki poważnej, odczytów, popularyzatorem dziejów ziemi kutnowskiej. Należał do inicjatorów emisji kutnowskich medali pamiątkowych, powołania Muzeum Regionalnego, gdzie współorganizował pierwszą wystawę archeologiczną, przyczynił się do odsłonięcia tablicy pamiątkowej poświęconej pobytowi Rządu Tymczasowego w Kutnie, był redaktorem naczelnym dwutygodnika „Głos Kutnowski” (1988-1989) wydawanego przez TPZK, organizatorem sesji naukowych, inicjatorem powołania Archiwum Miejskiego. W 1997 roku Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Kutnowskiej nadało Henrykowi Lesiakowi godność Honorowego Członka TPZK.

Henryk Lesiak przez kilkadziesiąt lat działał na rzecz „małej ojczyzny”, jaką jest Ziemia Kutnowska. Był wybitnym dokumentalistą i popularyzatorem dziejów Ziemi Kutnowskiej. Opublikował ponad sto artykułów, był autorem kilkunastu samodzielnych wydawnictw książkowych. Publikacja pod nazwą „Szlakiem dworów regionu kutnowskiego” odniosła wielki sukces w województwie łódzkim - zdobyła „Złoty Ekslibris” w 2008 roku w Wojewódzkim Konkursie Wydawnictw z 2007r., organizowanym corocznie przez Wojewódzką Bibliotekę Publiczną w Łodzi. Książka ta cieszy się do dziś dużą popularnością wśród czytelników – niedawno nastąpiło II wydanie tej pozycji. Henryk Lesiak pomimo szacownego już wieku cały czas pracował, przygotowując publikację o twórczości artystycznej ludzi związanych z Ziemią Kutnowską oraz artykuły związane z regionalizmem.

Działalność publikatorska to tylko jeden wycinek (który należy docenić) z wachlarza różnorodnej działalności w dziedzinie upowszechniania i ochrony naszego regionalnego dziedzictwa kulturowego Henryka Lesiaka, w czasie której przyczynił się do promocji naszego miasta i regionu. Swoją pracą zaskarbił sobie popularność i szacunek oraz wielkie uznanie społeczności mieszkańców Kutna. Dwukrotnie był wyróżniony III miejscem w plebiscycie „Kutnowianin Roku” w latach 1985 i 1987.

Za swoją pracę zawodową i działalność społeczną był wielokrotnie nagradzany, otrzymał m.in. odznaczenia: Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski, Odznakę Zasłużony Działacz Kultury, Medal im. Aleksandra Patkowskiego za wybitne zasługi dla idei regionalizmu.

Dorobek publikatorski Henryka Lesiaka obejmuje następujące wydawnictwa zwarte opublikowane drukiem:

  1. Dr Antoni Troczewski, lekarz i działacz społeczny. Kutno, Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Kutnowskiej, 1984

  2. [współautor] Kutno. Dzieje miasta. Warszawa-Łódź, PWN, 1984

  3. Prasa Kutnowska w latach 1918-1939 cz.1. Kutno, Urząd Miasta ; Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Kutnowskiej, 1986

  4. [oprac. tekstu] Szymański, Ignacy. Wspomnienia z dawnego Kutna. Kutno, Urząd Miasta ; Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Kutnowskiej, 1986

  5. Kutno w latach 1910-1926: na podstawie lokalnej prasy. Kutno, Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Kutnowskiej, 1988

  6. Kronika Wytwórni Pasz w Kutnie. Kutno, 1988

  7. Kutno w latach 1927-1939: na podstawie lokalnej prasy. Kutno, Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Kutnowskiej, 1995

  8. Kutno: portret miasta. [Kutno], Agencja Rozwoju Regionu Kutnowskiego, 1997

  9. Historia pierwszej polskiej szkoły średniej w Kutnie: Gimnazjum i Liceum im. Gen. J.H. Dąbrowskiego. Kutno, Koło Absolwentów Gimnazjum i Liceum im. J.H. Dąbrowskiego; Liceum Ogólnokształcące im. J.H. Dąbrowskiego, 1998

  10. [współautor] Zarys historii kutnowskiej oświaty w latach 1905-1995 : wydano z okazji jubileuszu 90-lecia ZNP. Kutno, Zarząd Oddziału Związku Nauczycielstwa Polskiego, 1998

  11. Posłowie powiatu kutnowskiego. Kutno, Robotnicze Stowarzyszenie Twórców Kultury, 2001

  12. Wieś i dwór w powiecie kutnowskim: (zarys dziejów w XIX i I połowie XX wieku) cz. 1 i 2. Kutno, „For Press”, 2003

  13. [współautor] Szpital kutnowski 1840-2005. Kutno „For Press”, 2005

  14. Szlakiem dworów regionu kutnowskiego. Kutno, Agencja Rozwoju Regionu Kutnowskiego, 2007

  15. Z dziejów dworu, siedziby Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Kutnowskiej. Kutnowskie Zeszyty Regionalne (2012) T.16, S. 97-124



· redakcja dnia marzec 29 2018 14:21:02 · Czytaj więcej · 0 komentarzy · 143 czytań · Drukuj

pamięci polsko-żydowskiej

Artykuł Mieszkam w Szwecji” zamieszczony w wydanej w 2016 roku przez TPZK publikacji pt. „Zarys historii Żydów Ziemi Kutnowskiej”  to   wspomnienia Idy Kowal z Göteborga.

Wspomnienia Pani Idy Kowal były wydrukowane w książce, w której zamieszczono teksty napisane na konkurs zatytułowany „Pamięci polsko-żydowskiej”, ogłoszony przez Zarząd Miasta Płońsk, Miejskie Centrum Kultury w Płońsku oraz Towarzystwo Miłośników Ziemi Płońskiej. Patronatem honorowym konkurs objął Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski. Wydawnictwo zatytułowane „Żyli wśród nas. Wspomnienia Polaków i Żydów”, zostało wydane w Płońsku w 2001 roku. Dzięki życzliwości Wydawcy mogliśmy je zamieścić w naszej publikacji.Poniżej przypominamy fragment tych wspomnień.

(…) Rita Turbowicz Kutno

Kutno – miasto mojej Matki. Tu na Rynku mieszkali moi dziadkowie, w sąsiedztwie Szalom Ash. W jego domu, na dole, był sklepik elektryczny mojego kuzyna Felka Raka. Tu przyjeżdżaliśmy na święta i na wakacje. Heniek i Felek Rak, Lowa Turbowicz służyli w tej samej jednostce w Legionach Piłsudskiego. To oni wychowali mnie w kulcie „Dziadka”. Heniek, starszy brat, po pierwszej wojnie skończył wydział elektroniczny w szkole Wallenberga w Warszawie. Zginął wraz z rodziną w Wołkowysku, w czasie dru­giej wojny. Felek poszedł do legionów z ostatniej klasy gimnazjum. Po wojnie założył skle­pik
i warsztat elektryczny. Zginął w Warszawie.

Lowa Turbowicz skończył po I wojnie studia inżynieryjne we Francji. W latach trzy­dziestych wyemigrował do Palestyny. Po ciężkich latach emigracji mieszkał wraz z rodzi­ną w Hajfie, gdzie pracował w elektrowni Rutenberga. Wysoki, jasny blondyn o niebieskich oczach, wspominał swój patriotyzm, oficerskie czasy, następnie antysemi­tyzm w Polsce i ciężkie lata emigracji.

Rok 1946 – nie śnię; znów jestem w Kutnie. Idę ulicami miasta, jak dawniej zegar na Ratuszu, na prawo na Rynku dom dziadków. Skręcam (na lewo) i dochodzę do Bro­waru, przechodzę przez kompleks domów, przez bramę na drugie podwórko. Tu, przywiązany na długim łańcuchu, wyskakiwał z budy „zły” pies, którego my, dzieci, bałyśmy się. Dalej, za podwórkiem, ciągnął się aż do rzeki ogród mojego dzieciństwa; klomby, alejki, drzewa owocowe, wszystko wypielęgnowane, kwitnące i pachnące w snach i wspomnieniach dzieciństwa...

Stanęłam przerażona; ogarnęła mnie pustka i beznadziejna samotność. Podwórko było puste. Nie pozostało ani jedno drzewo. Zagłada objęła na­wet ogród. Chęć niszczenia i nienawiść objęła też te stare, piękne drzewa, mój ogród... Zniszczono wszystko co było bezbronne i przypominało inne życie. Pusty teren ogrodu był tylko małym skrawkiem ziemi, szarym jak niebo jesienią i wody Pilicy. Zawróciłam. Przez bramę weszłam do piętrowego domku, tu mieszkali wujostwo – brat matki z rodziną. Wszystko było tak jak w moich snach, jak kiedyś. Czerwono malo­wanymi schodami szłam na górę. Na piętrze w drzwiach firaneczka; tak jak za dawnych czasów. Nacisnęłam dużą, mosiężną klamkę. Drzwi otworzyły się. Na progu stanęła Ri­ta... Objęłyśmy się, zapłakały.

Ritę Turbowicz pamiętam z dzieciństwa. Była kuzynką Lowy i tak jak on była jasna i pogodna. Mówiła po polsku ze śpiewnym, rosyjskim akcentem. Urodziła się w Rosji. Rodzice jej zginęli w czasie rewolucji. Wychowywała się u wujostwa. Podczas wojny mieszkała w getcie warszawskim. Jednak wyszła z getta, miała adres kobiety u której by­ły przygotowane aryjskie papiery i gdzie miała pozostać do końca wojny. Po wyjściu z getta, czekał już na nią szmalcownik, który zabrał jej wszystko co posiadała. Był jesz­cze na tyle ludzki, że nie wydał jej Niemcom i pozostawił 50 gr. na tramwaj. Zatelefono­wała do getta, chciała wracać.

- Nie wracaj, wyjdziemy za tobą! – powiedziano jej w getcie. Pojechała pod wskazany jej adres. Kobieta, Polka, czekała na nią. U niej, na aryjskich papierach, przeżyła wojnę.

Po wojnie wróciła do Kutna. Prócz niej przeżyli dr Finkielstein z żoną – to oni mieszkali w mieszkaniu wujostwa. Byli na urlopie, Rita przyszła do ich mieszkania aby podlać kwiaty. Dr Finkielstein pracował w szpitalu wojskowym. Rita była pielęgniarką w ambulatorium.

Kochałam Ritę. Była wspomnieniem mojego dzieciństwa, jedyna pozostała... Gdy przyjeżdżałam do Kutna, siedziałam w jej małym mieszkanku i godzinami słuchałam jej opowiadań.

W roku 1953, po sprawie lekarzy żydowskich, oskarżonych o spisek przeciwko Sta­linowi, w Polsce zaczęły się „czystki” i wtedy wyrzucono Ritę z pracy, bez podania po­wodu. Wystarczyło, że była Żydówką. Dla Rity była to nowa tragedia, oddana pracy, samotna, chyba jedyna Żydówka pozostała w Kutnie. Dr Finkielstein wyemigrował wraz z rodziną  z Polski.

Gdy w roku 1969, przed wyjazdem do Szwecji żegnałam się z Ritą, miała już 70 lat, źle słyszała, ale wciąż jeszcze była piękna. Obiecałam, że będę do niej pisała, ale nie umiałam pisać listów, było mi ciężko. Tylko na święta i urodziny pisałam karteczki. Po kilku latach otrzymałam wiadomość, że Rita nie żyje...(...).

 

 

 

 



· redakcja dnia marzec 21 2018 23:16:42 · Czytaj więcej · 0 komentarzy · 140 czytań · Drukuj

1 procent Twojego podatku na działalność statutową TPZK


Nie wierzysz, że 1% wystarczy, aby zrobić coś dobrego?

JAK POMÓC?

To naprawdę proste! Przekonaj się.

We właściwym miejscu zeznania podatkowego należy jedynie wpisać dane organizacji (pełną nazwę), na którą chcemy przekazać 1%, czyli:

Ø Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Kutnowskiej

ul. Narutowicza 20

99-300 Kutno

Organizacja pożytku publicznego

Ø Nr KRS: 0000145630

Ø Obliczoną równowartość 1% podatku należnego

Ø Urząd Skarbowy po otrzymaniu zeznania podatnika sam przekazuje odpowiednią kwotę na konto organizacji.


Z wpłat 1% naszych członków i sympatyków uzyskaliśmy środki finansowe w wysokości:

v 2008 rok – 2534,23 zł

v 2009 rok – 6020,50 zł

v 2010 rok - 6266,40 zł

v 2011 rok - 9259,73 zł

v 2012 rok - 4254,50 zł

v 2013 rok - 2660,00 zł

v 2014 rok - 6832,90 zł

v 2015 rok - 2623,30 zł

v 2016 rok - 4559,00 zł

Gorąco dziękujemy za wsparcie!


UWAGA - EMERYCI

Od 2017 roku za pomocą specjalnego PIT-u emeryci mogą przekazać 1% tylko wskazując Organizację Pożytku Publicznego!

Emeryt już nie musi wyliczać, jaką kwotę stanowi jego 1% (robią to wszyscy inni podatnicy uprawnieni do wspierania OPP). Wystarczy, że wskaże organizację pożytku – poda jej KRS. Rubryki dotyczące przekazania 1% będą wyglądały w PIT-OP tak samo jak rubryki jednoprocentowe innych PIT-ów, z tym że PIT-OP pozbawiony będzie miejsca na wpisanie kwoty.

PIT z samym rozliczeniem podatku za emeryta lub rencistę nadal wysyłać będzie Zakład Ubezpieczeń Społecznych czy inny organ rentowy (tu nic się nie zmienia). PIT-OP będzie więc uzupełnieniem PIT-u wysyłanego przez ZUS. Emeryt nie będzie musiał rozliczać się samodzielnie, chcąc przekazać 1%.

PIT-OP ze wskazaniem organizacji pożytku emeryt wysyła do Urzędu Skarbowego do 30 kwietnia. Można go będzie złożyć w formie papierowej lub elektronicznej.



Środki uzyskane z wpłat 1% podatku przeznaczamy na działania statutowe, w tym: poszerzenie działalności wydawniczej, konserwacja i restaurację starych, zabytkowych   nagrobków na cmentarzu parafialnym w Kutnie.

 


Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Kutnowskiej od 2004 roku posiada status


Organizacji Pożytku Publicznego.

 

Organizacje pozarządowe, które posiadają osobowość prawną, od 2004 r. mogą, niezależnie od swojej formy prawnej jaką jest np. bycie fundacją, stowarzyszeniem starać się o uzyskanie dodatkowego statusu – statusu organizacji pożytku publicznego. Organizacje, które go uzyskały nazywamy organizacjami pożytku publicznego (w skrócie OPP).

Bycie organizacją pożytku publicznego, czyli posiadanie statusu OPP, wiąże się z pewnymi przywilejami (np. z możliwością otrzymywania 1% podatku od osób fizycznych, ale też z obowiązkami (np. konieczność wprowadzenia wewnątrz organizacji bardziej wymagających mechanizmów samokontroli, przejrzystość działań i finansów.

(wykorzystano informacje ze strony WWW.ngo.pl)

Ty też możesz pomóc!

Przekaż nam 1% swojego podatku!!!

To nic nie kosztuje i nigdy nie było TAKIE PROSTE!!!

· redakcja dnia marzec 21 2018 22:36:32 · Czytaj więcej · 0 komentarzy · 159 czytań · Drukuj

dziękujemy za wsparcie Kołu w Krośniewicach Związku Kombatantów i Więźniów Politycznych RP

Pan Bronisław Kwiatkowski – sekretarz Koła w Krośniewicach Związku Kombatantów i Więźniów Politycznych RP w imieniu stowarzyszenia dokonał wpłaty kwoty 900,oo zł na renowację starych, zabytkowych nagrobków na cmentarzu parafialnym w Krośniewicach. Związek jest organizacją kombatantów i weteranów o charakterze wielo-środowiskowym, zrzeszającym obywateli polskich, którzy walczyli o wolność, suwerenność i niepodległość Ojczyzny w formacjach: Wojska Polskiego, sojuszniczych armii państw koalicji antyhitlerowskiej, podziemnych organizacji ruchu oporu oraz byłych więźniów hitlerowskich obozów koncentracyjnych i stalinowskich łagrów oraz wdów i wdowców po nich.

Dziękujemy za ten wspaniałomyślny dar społeczności Koła w Krośniewicach Związku Kombatantów i Więźniów Politycznych RP !

Dziękujemy także za pomoc regionalistce Julicie Szczepankiewicz – członkini Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Kutnowskiej , aktywnie działającej w Krośniewicach.

Miło nam poinformować, że na koncie krośniewickiej kwesty jest obecnie 7887,11 zł, które chcemy przeznaczyć na renowację nagrobka Henry’ego Granta – angielskiego konsula generalnego.

Jeśli chcecie przyłączyć się do naszej akcji – zapraszamy do wsparcia naszego projektu poprzez darowanie na rzecz TPZK 1% lub wpłatę bezpośrednio na nasze konto z dopiskiem na renowację starych zabytkowych nagrobków.

· redakcja dnia marzec 21 2018 22:34:35 · Czytaj więcej · 0 komentarzy · 137 czytań · Drukuj

Pisanki, kraszanki, drapanki i sakralne rzeźby

Images: KIERMASZ WIELKANOCNY 16.JPG Images: KIERMASZ WIELKANOCNY 3.JPG Images: KIERMASZ WIELKANOCNY 9.JPG

Na kiermaszu wielkanocnym w dworku modrzewiowym było barwnie i niezwykle świątecznie. Twórczynie rękodzieła artystycznego przygotowały ozdoby wielkanocne na stół i do koszyczka, były jajka z wydmuszek i styropianu dekorowane różnymi metodami: kanzashi, japońską temari, dekupażem, były drapanki i pisanki ażurowe. Barwne palmy cieszyły się dużym zainteresowaniem, były też serwetki szydełkowe i przedmioty z haftem krzyżykowym, szmaciane baranki, kurczaczki i zajączki, koszyczki, wianki, stroiki i bukiety kwiatowe.


Images: KIERMASZ WIELKANOCNY 12.JPG Images: KIERMASZ WIELKANOCNY 6.JPG Images: KIERMASZ WIELKANOCNY 15.JPG

Swoje prace prezentowały: Elżbieta Sarnicka, Alicja Olczak, Urszula Jędrzejczyk i Marlena Żandarowska.

Dzieła z metaloplastyki wystawił Jan Wasiak były to: Biczowanie Chrystusa, Powrót syna marnotrawnego, Chrystus Zmartwychwstały i inne.

Malarstwo prezentował Ryszard Narkiewicz, zimowe pejzaże, chaty wiejskie z malwami, kwiaty w wazonach.

Rzeźbiarze przygotowali sakralne postacie, ale także: Pasje, Kapliczki z Chrystusem Frasobliwym, Chrystusa Ecce Homo, Krucyfiks romański, Ostatnią wieczerzę, Pietę, Chrystusa Dobrego Pasterza, płaskorzeźby Chrystusa w koronie cierniowej, Babę z koszem jaj, były ptaki i anioły. Rzeźby wystawili: Józef Stańczyk, Sławomir Suchodolski, Józef Marciniak, Romuald Olesiński.

Images: KIERMASZ WIELKANOCNY 11.JPGImages: KIERMASZ WIELKANOCNY 19.JPG Images: KIERMASZ WIELKANOCNY 8.JPG

Images: KIERMASZ WIELKANOCNY 23.JPG Images: KIERMASZ WIELKANOCNY 14.JPG

Nasi kutnowscy rzeźbiarze i ich dzieła znani są w całej Polsce a także w europejskich galeriach i u prywatnych kolekcjonerów sztuki ludowej we Francji, Szwajcarii i Niemczech. W Polsce wzbogacają zbiory w Muzeach Etnograficznych, Galeriach Sztuki Ludowej i zbiorach kolekcjonerów. Autentyczność prac „kutnowskiej szkoły rzeźbienia” sprawia, że prace naszych twórców są poszukiwane, ich marka jest już doceniona i rozpoznawalna, są w czołówce wystawców na Cepeliadzie w Krakowie - największej imprezie sztuki ludowej w Polsce.

Kutno od lat utożsamiane jest z ośrodkiem sztuki ludowej, a rzeźba stanowi nasz produkt regionalny. Niewiele miast posiada tak liczne grono czynnych rzeźbiarzy.

Images: KIERMASZ WIELKANOCNY 26.JPG Images: KIERMASZ WIELKANOCNY 24.JPG

Images: KIERMASZ WIELKANOCNY 1.JPG Images: KIERMASZ WIELKANOCNY 5.JPG Images: KIERMASZ WIELKANOCNY 20.JPG Images: KIERMASZ WIELKANOCNY 10.JPG

opr. Barbara Łuczak

· redakcja dnia marzec 17 2018 20:34:44 · Czytaj więcej · 0 komentarzy · 169 czytań · Drukuj

Zespół Pieśni i Tańca Ziemi Kutnowskiej wystąpił w Familiadzie.

Images: FAMILIADA 1.JPG

Teleturniej Familiada emitowany na antenie TVP 2 gościł reprezentantów Kutna oraz z Kadzidła z Puszczy Białej z zespołu Kurpianka Cepelia.


Przedstawiciele naszego regionu - Zespół Pieśni i Tańca Ziemi Kutnowskiej zaprezentują się w specjalnym świątecznym wydaniu Familiady, którą  telewizja wyemituje drugiego dnia świat wielkanocnych.

Images: FAMILIADA 3.jpg

 

Images: FAMILIADA 2.JPG

Dzięki uprzejmości pani prezes  Zespołu Pieśni i Tańca Ziemi Kutnowskiej, Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Kutnowskiej miało możliwość zaprezentować w programie telewizyjnym „rzeźbę po kutnowsku” oraz rękodzieło artystyczne regionu kutnowskiego. Sekcję rzeźbiarką reprezentował Józef Stańczyk, a sekcję rękodzieła artystycznego Urszula Jędrzejczyk.

Pokazaliśmy rzeźby związane tematycznie z Wielkim Tygodniem i Wielkanocą wykonane przez Sławomira Suchodolskiego, Józefa Stańczyka i Józefa Marciniaka, a także ozdoby wielkanocne wykonane przez Urszulę Jędrzejczak, Elżbietę Sarnicką, Marzenę Żandarowską i Alicję Olczak.

„Familiada" to jeden z najstarszych i najpopularniejszych teleturniejów Telewizji Polskiej. Na antenie pojawia się zawsze w weekendy, nieprzerwanie od 17 września 1994 roku. W zabawie biorą udział dwie drużyny, składające się z pięciu osób. Zawodnicy podają odpowiedzi na pytania, które zadano wcześniej grupie próbnej składającej się ze stu osób. Liczba zebranych przez drużynę punktów zależy od tego, na ile jej członkowie odpowiedzieli tak jak wcześniej ankietowani. Teleturniej od początku prowadzi Karol Strasburger.

Do oglądania Familiady z udziałem Kutnian zaprosiła już naszych mieszkańców Bożena Szymczak - prezes  Zespołu Pieśni i Tańca Ziemi Kutnowskiej. My dołączamy się do zaproszenia.











Zapraszamy wszystkich 17 marca (sobota) w godz. 10.oo – 13.oo do Dworku modrzewiowego, gdzie będzie można obejrzeć i nabyć rzeźby kutnowskich rzeźbiarzy oraz ozdoby wielkanocne wykonane ręcznie przez sekcję rękodzieła artystycznego.

Rzeźbiarze: Józef Stańczyk, Sławomir Suchodolski, Andrzej Wojtczak , Józef Marciniak, Dorota Stanicka, Zbigniew Suchiński , Magdalena Wojtczak , Józef Stańczyk, Sławomir Suchodolski,

Metaloplastyk: Jan Wasiak

Rękodzieło artystyczne: Bożena Gawin , Urszula Jędrzejczyk , Dagmara Manitius , Krystyna Urbanek , Henryka Dybiec , Alicja Olczak , Jadwiga Urbańska , Wiera Ditchen , Małgorzata Żylińska, Marzena Żandarowska.

Rzeźbiarze współcześni nawiązują do dawnych wzorów, wierzeń i obrzędów religijnych. Dziś grono kutnowskich rzeźbiarzy skupia około dwudziestu osób. Jest to chyba jedyna dziedzina, w której nie brakuje następców i kontynuatorów rodzinnych pasji. I co istotne pracując i tworząc przez wiele lat bardzo blisko siebie, wytworzyli niepowtarzalny styl, ujmując go niejako w reguły. Obecnie mówimy już o kutnowskiej szkole rzeźbienia, o kutnowskiej metodzie, promieniującej na bliższą i dalszą okolicę.

Ukształtowany specyficzny „styl kutnowski” rzeźbiarstwa, charakteryzuje się spiętrzeniem w horyzontalnym układzie kilku rzędów figur zawartych w jednej bryle. Styl kutnowski to specyficzna tematyka, forma, barwa. Termin „styl kutnowski” wszedł na stałe do języka teoretyków i kolekcjonerów sztuki ludowej. Rzeźby wykonane przez jego twórców znajdują się w kolekcjach na całym świecie. Około 40 lat temu trzech panów zapoczątkowało ten styl, m.in. Tadeusz Kacalak, Antoni Kamiński i Andrzej Wojtczak. Ich twórczość rzeźbiarska miała ogromny wpływ na kształtowanie specyficznego „stylu kutnowskiego” rzeźbiarstwa.

Obecnie grono aktywnie działających kutnowskich rzeźbiarzy to liczba sięgająca około dwudziestu twórców. Większość z nich posiada znaczący dorobek twórczy. Rzeźby prezentują na wystawach indywidualnych i zbiorowych organizowanych przez muzea, instytucje kultury, stowarzyszenia, galerie, dlatego ich prace zobaczyć można w kolekcjach prywatnych i w zbiorach muzealnych zarówno w kraju jak i za granicą.

Fotografie pochodzą ze zbiorów Zespołu Pieśni i Tańca Ziemi Kutnowskiej.

 






 

 



· redakcja dnia marzec 09 2018 19:51:29 · Czytaj więcej · 0 komentarzy · 182 czytań · Drukuj

ROK PRAW KOBIET

8 marca każdego roku, obchodzony jest Dzień kobiet. Od kilku lat może nie tak hucznie, ale mężczyźni zawsze pamiętają o kobietach w swoim otoczeniu.

Przypomnijmy więc genezę tego dnia… Jak podaje Wikipedia, w 1910 roku Międzynarodówka Socjalistyczna w Kopenhadze ustanowiła obchodzony na całym świecie Dzień Kobiet, który służyć miał krzewieniu idei praw kobiet oraz budowaniu społecznego wsparcia dla powszechnych praw wyborczych dla kobiet. W konferencji udział wzięło ponad 100 uczestniczek z 17 krajów, w tym trzy kobiety po raz pierwszy wybrane do Parlamentu Fińskiego. Ustanowienie Dnia Kobiet zostało przyjęte w drodze anonimowego głosowania, bez ustalania dokładnej daty jego obchodów

W Polsce rok 2018 to rok obchodów 100. Rocznicy Odzyskania Niepodległości przez Rzeczpospolitą Polską, ale ten rok także został ogłoszony przez Sejm Rzeczypospolitej Polskiej Rokiem Praw Kobiet. W roku 2018 obchodzimy setną rocznicę przyznania praw wyborczych Polkom. Polska była jednym z pierwszych państw na świecie, które wprowadziło kobiety do parlamentu i przyznało im pełnię praw.

28 listopada 1918 r. Józef Piłsudski, Tymczasowy Naczelnik Państwa, podpisał dekret (...), w którym określono, że wyborcą do Sejmu jest każdy obywatel państwa bez różnicy płci. W art. 7 stwierdzono, że wybieralni do Sejmu są wszyscy obywatele i obywatelki państwa posiadający czynne prawo wyborcze. Ta decyzja (...) wynikała z polskiej tradycji republikańskiej, w której kobiety miały usankcjonowaną prawnie podmiotowość. Odrodzona Rzeczpospolita zapewniła im pełnię praw wyborczych - czytamy w uchwale uzasadniającej uznanie roku 2018 Rokiem Praw Kobiet. W ten sposób Sejm wyraził uznanie pierwszym parlamentarzystkom oraz wszystkim orędowniczkom walki o równouprawnienie.

W wielu miastach naszego kraju stało się to przyczynkiem do nadawania ulicom miejskim i innym obiektom miejskim nazwy na cześć kobiet. A jak jest u nas, w Kutnie, z nazwami ulic na cześć kobiet? Policzmy… W Kutnie zaledwie 14 spośród 315 ulic miejskich nosi nazwę na cześć kobiet (nie podajemy ich nazwisk – poszukajcie sami…). To niewiele ponad 4 procent! Z w/w liczby zaś 127 nazw odnosi się do męskich postaci historycznych. Tymczasem także kobiety wniosły niekwestionowany wkład w walkę o niepodległość i odbudowę państwa polskiego oraz tworzenie kultury narodowej. Pierwsze emancypantki, legionistki, posłanki, lekarki, nauczycielki, pisarki, poetki, siłaczki przełomu wieków zasługują na upamiętnienie w przestrzeni publicznej.

A może i w naszym mieście można by było godnie upamiętnić kobiety, a ich dokonania i zasługi odzwierciedlić równomiernie w procedurze nazewniczej naszego miasta w 2018 roku i latach następnych. Może warto upamiętnić kobiety zasłużone dla odbudowy państwa polskiego i te, które zasłużyły się dla samego Kutna.

Jak co roku w marcu przypominamy postacie kobiet regionu kutnowskiego, które swoim życiem, działalnością i twórczością zasłużyły na pamięć następnych pokoleń. Pisaliśmy już o takich kobietach jak: Lubomira Troczewska, Zofia Chlewicka, Mieczysława Sodulska, Celina z Danglów Fijałkowska, Pelagia Ładykowska Zys, Franciszka Gondek, Wanda Jaworska, Grażyna Rzymkowska. Dziś prezentujemy następne postacie kobiet:

Barbara Warda (1912-1999) – uczestniczka powstania warszawskiego, lekarz, działaczka społeczna.

Urodziła się 24 maja 1912 roku w Warszawie. Dzieciństwo spędziła w Kutnie - do czasu ukończenia szkoły średniej mieszkała w naszym mieście. Była córką kutnowskich komunistów i związkowców Wincentego i Malwiny z d. Mackiewicz Wardów. Do przemian ustrojowych w Polsce jedna z ulic w Kutnie nosiła imię Wardów, obecnie Antoniego Troczewskiego. Na budynku, w którym mieszkali Wardowie, nadal pozostała tablica pamiątkowa. W latach 1936-1939 uczyła się w Warszawskiej Szkole Pielęgniarek i w 1939 r. rozpoczęła pracę na stanowisku instrumentariuszki w Szpitalu Wolskim przy ul. Płockiej 26 w Warszawie. W 1943 r., nie przerywając pracy rozpoczęła studia lekarskie na Tajnym Uniwersytecie Ziem Zachodnich.

W latach okupacji na terenie Szpitala Wolskiego szkoliła sanitariuszki Armii Krajowej. Jako instrumentariuszka brała udział w akcji uwolnienia Stanisława Tomaszewskiego. Brała udział w powstaniu warszawskim. Miała pseudonim ,,Stara’’. Służyła w oddziale „Bakcyl" (Sanitariat Okręgu Warszawskiego Armii Krajowej) - III Obwód "Waligóra" (Wola) Okręgu Warszawskiego AK - Szpital Wolski ul. Płocka 26

W 1945 r. powróciła do Warszawy, do 1960 r. pracowała w Szpitalu Wolskim. W 1950 r. uzyskała dyplom lekarski na Wydziale Lekarskim Uniwersytetu Warszawskiego. W 1953 r., przez 9 miesięcy jako anestezjolog pracowała w szpitalu PCK w Korei Północnej. Od 1957 r. jako starsza asystentka zajmowała się chirurgią i anestezjologią. W latach 1960-1962 była kierownikiem bloku operacyjnego w Szpitalu Bielańskim w Warszawie (ul. Cegłowska). Od 1962 r. pracowała w Instytucie Onkologii przy ul. Wawelskiej w Warszawie, w Zakładzie Organizacji do Walki z Rakiem. W 1973 r. przeszła na emeryturę. Do 1992 r. pracowała w Pogotowiu Ratunkowym w Warszawie, przy ul. Hożej. Równocześnie czynna w stowarzyszeniach społecznych, należała do: Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego, Polskiego Towarzystwa Pielęgniarskiego, Towarzystwa Chirurgów Polskich, Koła Absolwentek Warszawskiej Szkoły Pielęgniarstwa, Koła PTTK Przyjaciół Ziemi Gostynińskiej, Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Kutnowskiej, Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego, Towarzystwa Przyjaciół Łazienek Królewskich.

Została odznaczona Srebrnym Krzyżem Zasługi, Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Medalem Za udział w wojnie obronnej 1939, Warszawskim Krzyżem Powstańczym, Krzyżem Armii Krajowej.

Profesor Manteuffel napisał o niej we wrześniu 1959 roku: ,,W pracy lekarskiej lek. Barbara Warda odznacza się ogromną sumiennością, Będąc wzorem systematyczności i porządku w pracy, wyróżniając się przy tym wielką sumiennością i odpowiedzialnością w trosce chorych… W czasie wojny 1939 roku, okupacji i Powstania Warszawskiego odznaczała się spokojem i odwagą.’’ Zmarła 27 lutego 1999 roku.

Helena Bowbelska z domu Nebelska. W latach 1918-1924 prowadziła liceum żeńskie w gmachu Gimnazjum im. Jana Henryka Dąbrowskiego w Kutnie. Należała do POW. Zmarła 15 marca 1928 roku. Pochowana jest w grobie rodzinnym na Powązkach.

Lucyna Dwornicka (1901-1988), nauczycielka, działaczka harcerstwa oraz organizacji kobiecych i wojskowych.

Urodziła się 29 czerwca 1901 roku w Świechowie, w powiecie kutnowskim, dziś gminie Oporów. Jej ojciec Michał Morawski był urzędnikiem rolnym, matka Katarzyna pochodziła z rodziny Dudzińskich.

Morawscy po opuszczeniu Świechowa zamieszkali w Kutnie. Tutaj w 1922 roku ukończyła Liceum Heleny Bowbelskiej, a po otrzymaniu świadectwa dojrzałości kurs metodyczno-pedagogiczny w Pułtusku. Następnie podjęła pracę nauczycielską w Szkole Powszechniej nr 1 w Kutnie. W 1924 roku złożyła egzamin pedagogiczny a w 1935 roku ukończyła kurs pracy świetlicowej. W 1924 roku wyszła zamąż za Bolesława Dwornickiego, oficera zawodowego 37. Pułku piechoty Ziemi Łęczyckiej im. Księcia Józefa Poniatowskiego, stacjonującego w Kutnie. Z chwilą zamążpójścia została członkinią zarządu Rodziny Wojskowej i aktywną działaczką tej organizacji.

Od 1923 roku do marca 1940 roku pracowała w Szkole Powszechnej nr 2. Chcąc uniknąć aresztowania, opuściła Kutno. Zamieszkała pod Warszawą, gdzie prowadziła przedszkole i tajne nauczanie. Podjęła też działalność konspiracyjną, wstępując w marcu 1941 roku do Związku Walki Zbrojnej, a następnie do Armii Krajowej. Ukończyła podchorążówkę i jako oficer instruktor intendentury działała w grupie ,,Kampinos’’. W powstaniu warszawskim w stopniu podporucznika dowodziła oddziałem kobiecym służby kwatermistrzowskiej. Odział zdobył na Niemcach dwie kuchnie polowe, które przeznaczone zostały na potrzeby szpitala powstańczego. Po bitwie w Budach Zosinnych dostała się do niewoli niemieckiej, z której zdołała uciec. Kiedy jej mąż poległ w bitwie pod Jaktorowem 29 września 1944 roku, ranna wycofała się z walk powstańczych.

Po wyzwoleniu wróciła do Kutna. W latach 1945-1948 pracowała w Szkole Podstawowej nr 2, następnie w Państwowej Szkole Ogólnokształcącej im. Jana Henryka Dąbrowskiego. Od września 1965 roku z powodu reorganizacji została przeniesiona do Szkoły Podstawowej nr 11, która mieściła się w gmachu ,,Dąbrowszczaka’’.

Obok pracy etatowej w szkolnictwie w latach 1945-1948 uczyła dodatkowo w placówkach wieczorowych. Później ukończyła kurs żywego słowa w Kołobrzegu, a w 1955 roku centralny kurs języka polskiego dla kierowników zespołów metodycznych w Trzebnicy. Położyła duże zasługi jako nauczyciel i metodyk w krzewieniu kultury języka polskiego. Po pięćdziesięciu latach pracy nauczycielskiej, do której zaliczono jej okres tajnego nauczania, w 1972 roku przeszła na emeryturę.

Była wzorową nauczycielką i wychowawczynią. Imponowała pracowitością i bogactwem zainteresowań. W placówkach, w których uczyła, organizowała samorząd uczniowski i opiekowała się nim. Upowszechniała prace ręczne. Prowadziła lekcje pokazowe języka polskiego dla nauczycieli i kierowników szkół. Dla uczniów organizowała różnorodne formy prac pozalekcyjnej – konkursy recytatorskie, koła teatralne, wieczory żywego słowa. Upowszechniała czytelnictwo literatury pięknej i poprawność wymowy. Wychowała i wykształciła sieroty wojenne; Sylwestra Morawskiego i Barbarę Morawską-Kratowską, których matka zmarła na Syberii, a ojciec zginął w Katyniu. Ponadto utrzymywała matkę i teściową. Pracowała dużo społecznie na terenie szkoły i miasta. Organizowała dożywianie młodzieży, opiekowała się Kołem Odbudowy Stolicy, należała do Związku Nauczycielstwa Polskiego (ZNP), Ligi Kobiet (LK), Polskiego Czerwonego Krzyża (PCK) i Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej (TPPR). Przez wiele lat była przewodniczącą komisji rewizyjnej przy zarządzie powiatowym ZNP, sekretarzem kasy zapomogowo-pożyczkowej i członkiem sądu koleżeńskiego. Współorganizowała ognisko emerytów i klub seniora.

Za swą działalność zawodową, społeczną i niepodległościową została odznaczona Krzyżem Partyzanckim, Krzyżem Kawalerskim Orderu Odroczenia Polski, Srebrnym Krzyżek Zasługi z Mieczami (w okresie międzywojennym), Złotym Krzyżem Zasługi, Medalem X-lecia Polski Ludowej, Złota Odznaką ZNP. Zmarła w Kutnie, pochowana została na miejscowym cmentarzu.

Seweryna Duchińska-Pruszakowa (1816-1905), poetka, publicystka tłumaczka. Pierwszym jej mężem był Aleksander Tomasz Pruszak, właściciel m.in. Śleszyna i Żychlina, drugim Franciszek Duchiński, historyk, etnograf. Zaangażowana w tajną działalność podczas powstania styczniowego, zmuszona była udać się na emigrację do Francji. Pisała przeważnie wierszem gawędy, obrazki, libretta. Tłumaczyła z języka francuskiego, hiszpańskiego i włoskiego. W swych pracach podejmowała wiele problemów społecznych. Bardzo popularna za życia, dziś niemal zapomniana Wyszedłszy w szesnastym roku życia swojego życia za mąż za obywatela ziemskiego, Tomasza Pruszaka, lat pięt­naście przepędziła na wsi w Śleszynie. Postawa patriotyczna Seweryny Pruszakowej zaznaczyła się wyraźnie w czasie powstania styczniowego. Literatka zaangażowała się w organizowanie tajnej pomocy dla rodzin powstańców. Byłą przewodniczącą tajnego stowarzyszenia grup kobiecych, tzw. piątek, które powstało w 1863 roku i objęło swoim zasięgiem teren Królestwa Polskiego oraz zaboru pruskiego. Seweryna kierowała ,,piątką’’ warszawką, która była równocześnie Główną Radą Opiekuńczą podlegającą Rządowi Narodowemu. Ochotniczki z ,,piątek’’ wykonywały przeróżne zadania na rzecz powstania, zbierały podatek narodowy i opiekowały się rodzinami rannych i poległych powstańców.

Powstanie ostatecznie upadło w końcu 1864 roku. Wobec powstańców i ludzi z nimi współpracujących wydawano liczne wyroki śmierci, więzienia lub zsyłki na katorgę. Seweryna Pruszakowa na polecenie Rządku Narodowego, by uchronić się przed aresztowaniem, opuściła w listopadzie 1863 roku kraj i udała się do Paryża.

We Francji wdowa po Tomaszu Aleksandrze Pruszaku poślubiła 26 listopada 1864 roku Franciszka Duchińskiego (1817-1893), etnografa i historyka zajmującego się głownie historią Słowian. W związku z wybuchem wojny francusko-pruskiej opuściła Francję i w latach 1870-1876 przebywała w Wiedniu, Karlsbadzie, Dreźnie i Zurychu. Tłumaczyła francuskie dramaty Eugene’a Manuela, z których jeden – Robotnicy- dwukrotnie, w 1872 i 1880, wystawiony był w teatrze w Płocku, a także Adolphe’a Belota i Eugene’a Nusa Miss Multon również grany w 1876 w Płocku. Mieszkając na obczyźnie, prowadziła po śmierci Zofii Węgierskiej Kroniki paryskie i Kroniki zagraniczne ,,Biblioteki Warszawskiej’’. Tłumaczyła z języka hiszpańskiego i francuskiego poezje, m.in. Pieśń o Rolandzie i hiszpański poemat o Cydzie, węgierskiego poety Sandora Petöfiego [Aleksandra Petrovicsa], uczestnika rewolucji, który zginął jako adiutant Józefa Bema, czy Antologię poetów francuskich, w której znaczną część stanowiły wiersze Wiktora Hugo. W 1865 roku w ,,Bibliotece Warszawskiej’’ opublikowała obszerne sprawozdanie o pierwszym tomie działa cesarza Napoleona III Bonapartem Historia Juliusza Cezara wydanego w Paryżu w 1862 roku. Napisała wiele opowiadań popularnych oraz szkiców literackich, np. o Kazimierzu Brodzińskim, Janie Kochanowskim, Bohdanie Zaleskim, czy Marii z Czartoryskich Wirtemberskiej. Pisała też wiersze i opowiadania do ,,Tygodnika Mód i Powieści’’, ,,Kłosów’’ oraz ,,Kroniki rodzinnej’’. Wiersze z tego okresu zostały zebrane w tomie Z tułactwa 1893-1897.

W Szwajcarii obchodziła 13 lipca 1872 roku jubileusz pracy pisarskiej zorganizowany z inicjatywy jej męża i młodzieży polskiej w Zurychu. Uroczystość odbyła się w Muzeum Narodowym Polskim w Rapperswil.

Po śmierci drugiego męża niemal do końca życia gromadziła w swoim mieszkaniu w Passy przy Bulwarze Saint Michel, polską kolonię emigracyjną, gdzie jak pisze Waleria Marrenẻ- Morzkowska (1837- 1903), przyjmowano gości tak serdecznie, iż odnajdowali tu jakby kawałek ojczyzny.

Ziemianka i literatka Seweryna Duchińska zmarła 21 sierpnia 1905 roku w Passy pod Paryżem. Pochwała została w Paryżu na polskim cmentarzu Montmorenci

Seweryna Duchińska 1. Voto Pruszakowa była kobietą o wzniosłych ideałach i zasadach, o głębokim poczuciu patriotyzmu. W swym pisarstwie podejmowała wiele ówczesnych problemów społecznych. Ujmowała się za losem chłopów, występowała z umiarkowanymi ideami emancypacji, pochwałami cnót rodzinnych, prostoty życia, spokoju i pokory. Doceniali ją współcześni. Jednak jej twórczość nie wytrzymała próby czasu. Była bowiem pisarką ,,średniej miary’’. Nie była zwolenniczką nowych prądów, jej idealizm był ,,mdły’’ i mało atrakcyjny. Oprócz szlachetności i szczerości uczuć, twórczość jej, oceniając z dzisiejszej perspektywy, nie wyszła poza przeciętną tamtych czasów. Sama też nie starała się wyjść poza przeciętność, jak na przykład współczesna jej Narcyza Żmichowska. Nie można jednak nie wyrazić podziwu dla pracowitości, szerokiej gamy zainteresowań i zasług popularyzowaniu piśmiennictwa polskiego i europejskiego, często pionierskiego, a także dla jej wierności ideałom, które przez całe życie głosiła.

Maria Apolonia Napieralska (1867-1896), literatka, PS. Simara, Maryś N., Marysia z Oporowa.

Urodziła się 24 marca 1867 roku w Oporowie koło Kutna. Mieszkała z rodzicami Maciejem i Ludwiką z Prackich przy cukrowni ,,Tomczyn’’ w Oporowie. Cukrownię zbudowali Tomasz Orsetti, stąd nazwa, właściciel Oporowa od 1837 roku. Zakład działał do 1927 roku. W latach siedemdziesiątych XIX wieku cukrownia ,,Tomczyn’’ i pobliska cukrowania ,,Walentynów’’ miały wspólną dyrekcję. Funkcję dyrektora, aż do śmierci w 1905 roku pełnił Maciej Napieralski, ojciec Marii.

Maria Napieralska była dotknięta przez kalectwo, bowiem utykała na jedną nogę. Spowodowane to zostało jakimś bliżej nieokreślonym wypadkiem. W liście do Elizy Orzeszkowej 20 sierpnia 1889 roku pisała: ,,(…) dzieci, choćby ułomne kochać można. Tym bardziej ja, która wypadek taką uczynił, powinnam być względna na miłość. Matka dała mnie na świat prostą- życie kilkakroć godziło we mnie, tak zupełnie jak gdyby się zawzięło, aż wreszcie dało najboleśniejszą z nierówności ludzkich- kalectwo’’. Ponadto już w czternastym roku życia przeżyła nieszczęśliwą miłość. Ta sytuacja rzutowała na stan psychiczny młodej Marii, obdarzonej oryginalnym talentem literackim, który z powodu wczesnej śmieci nie zdążył się rozwinąć. Drukiem wydała w Warszawie tom pod tytułem Nowele (1891), na który złożył się m.in. utwory: On ostrożny, Z portretu, Z uchyleniem zasłony, i drugi tom nowel Wy mężczyźni (1892), a wśród nich opowiastka Z dymów fabrycznych, w której zawarty został opis świata fabrycznego poprzez znane autorce stosunki w cukrowni oporowskiej oraz aluzje krytyczne skierowane przeciw fabrykantom.

W latach 1888-1892 prowadziła korespondencję z Elizą Orzeszkową. Gdy po raz pierwszy napisała list do pisarki, nie znała jej osobiście, ale zapragnęła przyjechać do Grodna i zostać jej sekretarką. Do spotkania z pisarka doszło w 1889 roku podczas jej pobytu w Warszawie. Eliza Orzeszkowa dość krytycznie oceniała twórczość Napieralskiej. Orzeszkową raziła zmysłowość Napieralskiej.

Korespondencja z Orzeszkową urwała się w 1892 roku. Nie wiadomo jakie były dalsze losy Simary. Dopiero jej śmierć przypomniała młodą literatkę. Jan Karłowicz doniósł o tym fakcie Orzeszkowej, pisząc 27 października 1896 roku: (…) nie wiem, co się dzieje w szerszym światku warszawskim, a to co z niego dochodzi, jak np. wieści o pani Gabrieli Zapolskiej, albo o świeżo zmarłej Samirze (Zapolskiej) jest tak wstrętne i smutne, że lepiej o tym nie mówić…”. Co tak wstrząsnęło Karłowiczem, nie wiadomo? Być może Marysia z Oporowa popełniła samobójstwo. Wszak ciągle czuła się niedoceniana., ciągle pamiętała o swoim kalectwie i wyglądzie. W kolejnym liście do Orzeszkowej pisała przecież: ,,ciało ułomne - to płyta zewnątrz martwa, a w głębi rozpalona i słuchająca własnych jęków i łkań - nad niemocą. O Elizo, po co takie kobiety żyją na świcie. Najgorszy to gatunek ludzkości.

O śmierci Napieralskiej w rubryce Zmarli krótką wzmiankę podał ,,Tygodnik Ilustrowany”: ,,Maria Napieralska. Zdolna autorka, znana pod pseudonimem Simara, lat 27 [zmarła] w Warszawie.’’ Wspomnienie pośmiertne napisał Adam Wiślicki, redaktor naczelny ,,Przeglądu Tygodniowego’’

Maria Napieralska zmarła 21 października 1896 roku w Warszawie. W ,,Kurierze Warszawskim’’ nr 294 rodzina zamieściła nekrolog zawiadamiający o śmierci córki. Pochowana została na Powązkach.

Przy tworzeniu biogramów wykorzystano informacje z Kutnowskiego Słownika Biograficznego, tom 1-3

· redakcja dnia marzec 05 2018 18:43:14 · Czytaj więcej · 0 komentarzy · 192 czytań · Drukuj

ZAPRASZAMY

Images: PLAKAT KIERMASZ WIELKANOCNY 2018.jpg
· redakcja dnia marzec 05 2018 18:11:18 · Czytaj więcej · 0 komentarzy · 181 czytań · Drukuj

Copyright © 2009 - 2010 by Adam Brzęcki & Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Kutnowskiej.

stat4u Valid XHTML 1.0 Transitional Poprawny CSS!