100 lat temu rozpoczęła się przygoda Kutna z różami
Dodane przez redakcja dnia Marzec 17 2019 19:51:54

Kilka dni temu, 11 marca 2019 roku, minęło 40 lat od śmierci Arona Eizyka, producenta róż.


Images: Eizyk 2.JPG Images: Eizyk 1.JPG

Aron Eizyk urodził się w 1895 roku. Pochodził z Dobrzynia nad Drwęcą, gdzie gospodarowali jego przodkowie. Jego starszy brak Kastriel Eizyk w wieku 18 lat wyjechał do szkoły ogrodniczej w Hanowerze. Po jej ukończeniu odbył praktykę w firmie pod Dreznem, która zajmowała się produkcją róż i wysyłała krzewy do Rosji. Jak wspominał Aron, wtedy rozpoczęła się miłość Kastriela do róż. Gdy Kastriel wrócił do Polski, ojciec kupił mu gospodarstwo 10-cio hektarowe w Kutnie, które w 1912 roku wspólnie Kastriel i Aron Eizyk objęli we władanie zakładając produkcję róż.

Szkółka braci Fizyk stała się jedną z czołowych szkółek – wybitnie nowatorskich i specjalistycznych. Gdy powstawał park w Żelazowej Woli Aron i Kastriel Fizyk podarowali do niego róże. Wśród 25 dostawców róż, które nadsyłano zwykle w kilku czy kilkunastu odmianach i co najwyżej kilkudziesięciu krzakach, wyróżniła się firma Kastriela i Arona Eizyków z Kutna, przysłali oni do Żelazowej Woli 208 odmian w 774 sztukach, czyniąc to aż siedmiokrotnie! (napisano o tym w Roczniku Polskiego Towarzystwa Dendrologicznego z 2015 roku).

Gospodarstwo Ogrodnicze K.Eizyk - Kutno było świetnie zorganizowane, zatrudniało wielu pracowników. Uchodziło za najlepszy zakład produkujący róże w Polsce. Produkcja róż ruszyła w 1919 roku. Z katalogu wydanego na sezon 1938/39 wynika, że w ofercie było ponad 900 odmian róż, a wiemy, że na plantacjach, które ciągnęły się od Maliny do Kościuszkowa (dzisiejsze tereny szpitala) rosło w każdej odmianie kilka tysięcy krzaków. W ofercie są również oczka róż, krzewy ozdobne, bzy, byliny, drzewa i krzewy owocowe, krzewy na żywopłoty. Katalog ozdobiony jest zdjęciami, które wykonał fot.Krzeczanowski, Kutno. Okładkę zdobi zdjęcie Parku Traugutta. Katalog zawiera również wskazówki o hodowli róż. Jest grubą stustronicową książeczką. Widać z tego, że w ciągu dwudziestu lat II Rzeczpospolitej firma rozwinęła się bardzo, był to czas szczęścia i prosperity. Po wojnie Aron Eizyk tak pisał o tym czasie.

Wybuch II Wojny Światowej zastał on Karola w Rosji, z której w 1947 roku powrócił z żoną i dzieckiem najpierw do Polski, a potem wyjechał do Palestyny. Aron został w Polsce, z młodą żoną ( ślub odbył się w ostatnią niedzielę sierpnia 1939 roku) wyjechał do Pawłowic koło Kampinosu, gdzie pod nazwiskiem Tucholski pracował jako ogrodnik. Żona jego w 1944 roku została w łapance aresztowana, kilka miesięcy spędziła na Pawiaku, wróciła wprawdzie do męża, ale wkrótce zmarła.

Po wojnie Kastriel, który stracił w niej całą rodzinę, wyemigrował w 1949 roku z kraju. Aron został, powiedział, że tu zaczął i tu skończy. Zaraz po wojnie wrócił na gospodarstwo. Dom postawiony w 1936 roku nie istniał, ani jedna skiba ziemi nie była zaorana, z biblioteki fachowej nie została ani jedna książka. Z 500 tysięcy róż nie było ani jednej. Niemcy wykopali je co do jednej i rozesłali do swoich domów. A przecież kolekcja róż w 1939 wynosiła ponad tysiąc odmian.

Po wojnie Aron Eizyk wrócił do Adamowic, gospodarstwo prowadzone przez Niemca Winusa było tylko częściowo zniszczone, pozostała część materiału szkółkarskiego, co pozwoliło wznowić produkcję. A więc róże znów zakwitły pod Kutnem. Produkcja była już mniejsza niż przed wojną. Katalog z 1972 roku wydany na 60-lecie Gospodarstwa zawiera ofertę wielu popularnych wtedy odmian, niektóre sprowadzone zostały do Kutna dzięki kontaktom z bratem Karolem z Izraela. Aron Eizyk brał udział w wystawach róż, zdobywał medale, m.in. Brązowy Medal na IV Ogólnopolskiej Wystawie Róż w Warszawie w 1961 roku, na wystawach w Szczecinie i Chorzowie. Złotego Medalu nigdy nie dostał, to znaczy nie dostał go za róże. Miał jeszcze jedną pasję i miłość – ptaki i właśnie na wystawie gołębi w latach 70. w Warszawie uzyskał Złoty Medal za gołębia Białe Loki. Kochał ptaki, potrafił naśladować ich głosy, gdy wędrował po plantacji one czekały na okruchy z jego kieszeni.

Był życzliwym, dobrym dla ludzi człowiekiem, wielu udzielał materialnego wsparcia. Bardzo pomagał przy odbudowie kościoła w Woźniakowie, nie miało to znaczenia, że nie był katolikiem. Jak mówi ksiądz Jan Sposób, parokonny zaprzęg z platformą był zawsze do dyspozycji budowniczych kościoła. Dobra pamięć o Aronie Eizyku trwa do dziś wśród wielu okolicznych ludzi. Żył 84 lata. Zmarł 11 marca 1979 roku, pochowany jest na cmentarzu w Woźniakowie. Regionaliści odwiedzają jego grób, pamiętając o tej ważnej dla Kutna postaci!

Agnieszka Arnold w swoim filmie  „Kutno. Róże Arona” mówi, że pan Aron był czarodziejem, jego bratanek Icchak, że był  dobrym   człowiekiem. W wywiadzie opublikowanym w Wysokich Obcasach w Gazecie Wyborczej z 08.06.2008r. Agnieszka Arnold wspominała: „Moja mama miała w Kutnie znajomego, jeszcze sprzed wojny. Nazywał się Aron Eizyk i hodował róże. Uwielbiał też ptaki i nosił przy sobie okruchy, którymi je karmił. Pamiętam taką wizję: moja mama rozmawia z czarnowłosym panem, do którego zlatują się ptaki, siadają mu na ramionach, drepcą koło niego. Było dla mnie absolutnie jasne, że to magik. Co więcej, on tę wizję we mnie podtrzymywał. Pamiętam, jak kiedyś go odwiedziliśmy w jego hodowli, szliśmy przez zagony róż i on się nagle odwrócił i wręczył mi bukiecik, gdzie jedna róża była czarna, jedna niebieska i jedna zielona. Miałam ze trzy lata, nie wiedziałam, że takie kwiaty w ogóle istnieją. To były dla mnie czary. 'Róże Arona', cała jedna część 'Kutna' opowiada o nim. (…) Po dziś dzień mam takie, częściowo przeze mnie pomazane, katalogi ze zdjęciami róż, które wydawała jego firma. To były moje księgi dzieciństwa. Na każdej stronie u góry widnieje nazwa firmy 'B-cia Eizyk'. Nie wiedziałam wtedy, że to się czyta 'bracia' więc czytałam 'babcia', a moją babcię bardzo kochałam, więc Eizyk kojarzył mi się z samymi dobrymi rzeczami.”

Wykorzystano fragmenty artykułu Teresy Mosingiewicz pn. "Aron Eizyk - różana tradycja Kutna." tom 11 (2007) w : Kutnowskie Zeszyty Regionalne

Bożena Gajewska


Treść rozszerzona