wrzesień 1939 roku
Dodane przez redakcja dnia Sierpień 30 2019 20:21:45

Zbliża się 80 rocznica wybuchu II wojny światowej. Z tej okazji w dniu 1 września 2019 roku o godz. 12.oo w Parku Wiosny Ludów odbędą się uroczyste obchody. Warto przyjść i wziąć udział w tym wydarzeniu.

Images: 1 WRZESNIA 2019 ROKU 80 ROCZNICA WYBUCHU II WOJNY SWIATOWEJ.jpg

 

 

A teraz chcemy przybliżyć czytelnikom wspomnienia kilku mieszkańców Kutna dotyczących września 1939 roku.



Wrzesień 1939


31 sierpnia, jako junak Przysposobienia Wojskowego zostałem powołany do służby przy trwającej mobilizacji. Na boisku „Sokoła” nad Ochnią przyjmowaliśmy rowery i motocykle. Praca przeciągnęła się na całą noc z 31 sierpnia na 1 września. Wczesnym rankiem usłyszeliśmy serię ciężkich wybuchów z kierunku Łąkoszyna. Wkrótce otworzyła gęsty ogień artyleria przeciwlotnicza, strzelająca do prawie niewidocznych samolotów. Słychać było nieustający głęboki warkot, a wkrótce od strony Azorów doszły grzmoty eksplozji. Kiedy rano zwolniono nas, zobaczyłem jadące ul. Łąkoszyńską wozy konne wyładowane rannymi – ofiarami nalotu na pociąg ewakuacyjny. Tak rozpoczęła się dla mnie wojna.


Cała rodzina była w domu. Ojciec, który miał 54 lata nie został zmobilizowany, chociaż był kapitanem artylerii. W ogrodzie, kilka metrów od lipy i na wschód od niej wykopany był rów przeciwlotniczy o głębokości 2 m. i szerokości 1 m., przykryty częściowo belkami, na których był nasyp ziemny grubości 1 m, Doskonale chronił przed odłamkami bomb i artylerii plot. Wkrótce mieliśmy się przekonać, że był potrzebny.


1 września rozległo się wycie syren i prawie od razu usłyszeliśmy od zachodu narastający warkot samolotów. Wszyscy pobiegliśmy do schronu, samoloty były już nad Kutnem. Strzelała dość gęsto artyleria przeciwlotnicza. Nagle rozległ się przenikliwy świst lecących bomb. Wydawało się, że lecą prosto na nas i prawie tak było, bo padały wzdłuż ul. Matejki. Kilka bomb, na szczęście małego kalibru, zburzyło betonowy płot ogrodu kolejowego. Jedna upadła na jezdnię przed naszym domem, a następne na budynek gospodarczy Sulińskich, w którym schroniła się cała ich rodzina. Matka zginęła na miejscu, dwoje dzieci zostało rannych. Przypuszczam, że celem bombardowania miała być stacja kolejowa. Po nalocie na naszym schronie znalazłem kilka odłamków, jeszcze gorących. Następnego dnia Niemcy ponowili naloty. Artyleria przeciwlotnicza ciągle jeszcze strzelała (do 6 września zestrzeliła 3 bombowce). Kiedy biegliśmy do schronu za nami podążała nasza wyżlica Warta, niosąc w zębach swoje szczenięta. Trzeba było jej w tej operacji pomagać. Miała przeczucie, bo po południu, w czasie kolejnego nalotu, bomby spadły ponownie na ulicę przed domem, a jedna uderzyła o 2 m. od narożnika werandy, pod schodami, którego Warta miała szczeniaki. Podmuch zwalił taras, odłamki posiekały całą wschodnią ścianę, z dachu pozostał tylko szkielet. Nie ocalała ani jedna dachówka, okna zostały bez szyb z rozwalonymi futrynami. (…)


W tej sytuacji ojciec zarządził wyjazd matki ze mną do majątku Chrosno za Głogowcem, własności państwa Skarzyńskich. Pojechali z nami Romek i Hanka Szymborscy, którzy u nas mieszkali. On był architektem powiatowym, ona artystką malarką. W następnym nalocie, kiedy nas już w Kutnie nie było, spalił się dom sąsiadów przy ul. Łęczyckiej, spłonęły Zakłady Spirytusowe, w których paliło się kilka milionów litrów spirytusu.


Na boisku przy ul. Matejki był lej po bombie wielkiego kalibru, który miał średnicę koło 10 m i głębokości 5 m. Podobna bomba uderzyła w rów przeciwlotniczy przy ul. 3 Maja. Zginęło wówczas około 100 osób. 5 września powietrze wypełnione było warkotem samolotów, które ostrzeliwały nawet wsie, w których nie było ani wojska, ani obiektów wojskowych. W pewnej chwili jakiś dwusilnikowy samolot obniżył się i ostrzelał z karabinów maszynowych budynki dworu. Nad Chrosnem widziałem fragment bitwy powietrznej, jaką stoczyła Brygada Pościgowa, która zupełnie rozbiła między Kutnem i Łowiczem wyprawę niemiecką zestrzeliwując 11 Dornierów i Heinkli. Samotny myśliwiec P11 atakował na wysokości 2000 m. klucz niemiecki lecący na zachód. Słychać było szybkie serie przypominające odgłos dartego płótna. Samoloty szybko oddaliły się i końca walki nie widziałem.


Fragment wspomnień Zdzisława Machera zawarty w artykule pt. Moje wojenne wspomnienia, zamieszczone w XIII tomie Kutnowskich Zeszytów Regionalnych wydawanych przez TPZK




Kutno


Już 1 września 1939, o 6.30 rano został zbombardowany pociąg z uciekinierami. 300 zabitych, w tym 4 Żydów. Ludzie myśleli, że to katastrofa kolejowa. O 9.30 był już drugi alarm lotniczy. Kutno było ważnym węzłem kolejowym i dlatego było celem niemieckich ataków lotniczych. W ogóle trzeba powiedzieć, że miasto to ucierpiało niewiele – zburzonych 5 domów i 16 zabitych Żydów. 6 września cywilna władza polska opuściła Kutno. Władzę przejął komendant placu – oficer wojskowy, który nominował radę miejską – burmistrza, zastępcę burmistrza i 4 ławników – 2 Żydów i 2 chrześcijan. Rada miejska powołała milicję obywatelską, w której składzie znalazło się około 40% Żydów. Zarząd miejski z milicją sprawował władzę do wkroczenia wojsk niemieckich. 16 września, Niemcy ostatecznie zajęli Kutno. Ludność (zarówno Żydzi, jak i chrześcijanie) zebrała się na placu, niemiecki oficer zażądał, by wszyscy oddali broń (w tym noże) – polski tłumacz to przetłumaczył. Stali na placu pełne 5 godzin pod gwałtowną ulewą, z daleka słychać było kanonadę, a nad placem latało dużo samolotów. Stopniowo wszystkich zwolniono – początkowo mężczyzn powyżej 60 roku życia, następnie coraz młodszych i młodszych. System trzymania w strachu.


Fragment dokumentu nr 22 ocalony przez Archiwum Ringelbluma b.d., Warszawa – getto. N.N., Relacja pt. [„Kutno”].Wrzesień 1939 r. i początek okupacji w Kutnie. Sytuacja ludności żydowskiej.



Nastał tragiczny wrzesień. Ja, zamiast iść do szkoły, przeżywałem z rodzicami grozę pierwszych dni wojny. Lotnictwo niemieckie bombardowało kolej. Paliły się zakłady spirytusowe. Nocą na naszym podwórku było widno od pożaru. Łuna potęgował strach przed skutkami wybuchu zbiorników ze spirytusem. Uciekaliśmy w popłochu i schroniliśmy się u mojej babci przy ul. Wilczej, na drugim końcu miasta (…). Gdy Niemcy zbombardowali wjeżdżający do miasta pociąg osobowy z Łodzi, uciekliśmy na wieś Lipie do drugiej babci. Tam napatrzyłem się na cofające się polskie wojsko. Szli głodni, bosi, zmęczeni z poobcieranymi nogami. Na wozach wieźli rannych. Na tej wsi po raz pierwszy zobaczyłem żołnierzy niemieckich, o polskich słuch zaginął.


Fragment wspomnień Henryka Czerwińskiego zawartych w publikacji pt. Okruchy wspomnień Kutno w latach 1939-1993 wydanej przez Robotnicze Stowarzyszenie Twórców Kultury w Kutnie.



Nadszedł tragiczny wrzesień. Samoloty hitlerowskie w pobliżu Kutna zrzuciły pierwsze bomby na pociąg pasażerski na linii Łódź-Kutno już rano w dniu 1 września 1939 roku. W następnych dniach bombardowały stację, sparaliżowały jej pracę, ruch pociągów, pozostawiając setki zabitych i rannych. Zniszczono tory, budynki i urządzenia stacyjne. Brak łączności telefonicznej wykorzystywali wrogowie, rozsiewając fałszywe informacje o zarządzonej ewakuacji wszystkich kolejarzy w kierunku Lublina. Dużo ich poszło i wielu z nich nie powróciło już do swych domów, zginęli po drodze od kul i bomb. W dniu 5 września nie przyjmowano na stacji Kutno już żadnych pociągów. Na przyległych szlakach i stacjach stały pociągi jeden za drugim z wygaszonymi parowozami z braku węgla i wody. Trwał jeszcze zaciekły opór i brawura bojowa żołnierza na terenie całego kraju, a już w dniu 6 września administracja stacji Kutno opuściła węzeł, paląc uprzednio dokumenty tajne, a większość kolejarzy nie otrzymała już poborów za miesiąc wrzesień. Kierownictwo stacji objęło wojsko, a dowódcą węzła został ppłk. dypl. Dergerporer z nieliczną pozostałą załogą. Zostali między innymi Wawrzyniec Lelewski, Antoni Bednarz, Tadeusz Baranowski, Aleksander Kaniepień, Wacław Kuźmiński. Zadaniem ich było sprawować nadzór nad stacją oraz ochronę transportów z żywnością, amunicją i benzyną służące zaopatrzeniu naszych oddziałów wojskowych, pojazdów mechanicznych i samolotów stojących w pobliżu koszar 37 pp na terenie miasta Kutna. Życie na węźle powoli zamierało. Dnia 16 września miasto Kutno zostało opanowane przez armię niemiecką. Za wojskiem przybyli zaraz niemieccy kolejarze jako kadra do obsady stacji i węzła. Kolejarze ci byli już przygotowani na długo przed wybuchem wojny z gotowymi planami obsady posterunków. Tak też było i na innych stacjach i węzłach. Do pomocy im w dużej mierze przyczynili się tutejsi volksdeutsche.


Fragment opracowania pn. „Historia ruchu oporu węzła kolejowego Kutno ps. „KAROL” w walce z okupantem hitlerowskim w latach 1939-1945. Udział kolejarzy węzła Kutno” wykonanego przez Koło Kolejowe ZBoWiD – Kutno na podstawie opisu pt. „Udział kolejarzy węzła kolejowego Kutno ps. Karol w walce z okupantem hitlerowskim w latach 1939 -1945” w 1969 roku opracowanego przez organizatora i pierwszego komendanta węzła Kutno Aleksandra Kaniepienia.

Bożena Gajewska







Treść rozszerzona