Nazwa użytkownika Hasło | Rejestracja | Zapomniane hasło
Drukuj
Zmniejsz tekst
Powiększ tekst
Na krawędzi pamięci... rzecz o kutnowskich Żydach 2018

łączy nas pamięć...

 


Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Kutnowskiej realizuje projekt „Na krawędzi pamięci…, rzecz o kutnowskich Żydach”, który jest współfinansowany przez Prezydenta Miasta Kutno. Patronat nad obchodami przyjęli Prezydent Miasta Kutno, Naczelny Rabin Polski Michael Schudrich i Centrum Dialogu im. Marka Edelmana. Hołdem dla wymordowanej społeczności żydowskiej przez Niemców w czasie II wojny światowej był Marsz Pamięci. Odbył się on po raz pierwszy w Kutnie w dniu 19 kwietnia 2018 r. z udziałem władz miasta , młodzieży z kutnowskich szkół średnich oraz mieszkańców miasta. Data nie jest przypadkowa…, w dniu 19 kwietnia, w rocznicę wybuchu powstania w getcie warszawskim, obchodzony jest w Polsce Dzień Pamięci o Holokauście i przeciwdziałaniu zbrodniom przeciwko ludzkości. Marsz ten jest wyrazem pamięci o wielowiekowej polsko- żydowskiej historii Kutna,  o ludziach, którzy ją przez stulecia tworzyli, który został przerwany przez Zagładę Żydów. Jest też wyrazem szacunku i hołdem dla jednej  trzeciej mieszkańców naszego miasta, którzy zostali zamordowani tylko dlatego, że byli Żydami.

Images: MARSZ PAMIECI 2.jpg Images: MARSZ PAMIECI 6.jpg

Images: MARSZ PAMIECI 5.jpg Images: MARSZ PAMIECI 4.jpg


O godz. 10.00 na Placu Marsz. Józefa Piłsudskiego uczestnicy marszu przypięli na ubraniach papierowe żonkile w ramach akcji Żonkile. Co roku 19 kwietnia Marek Edelman składał bukiet z żółtych kwiatów pod pomnikiem Bohaterów Getta w Warszawie. To symbol upamiętniający bohaterów powstania w getcie warszawskim z 1943 roku.Uczestnicy Marszu Pamięci mogli obejrzeć plenerową wystawę przygotowaną przez Muzeum Regionalne w Kutnie pt. „ Początek końca. Tragedia kutnowskich Żydów”. Wystawa zawierała informacje na temat losów kutnowskich Żydów  w czasie II wojny światowej . W ten sposób upowszechniono wiedzę o przeszłości Kutna i jego żydowskich obywateli. Na planszach przedstawione są zdjęcia z wysiedlenia Żydów w Kutnie i ich przejścia od Placu Marsz. J. Piłsudskiego do getta, zorganizowanego przez hitlerowców w miejscu cukrowni Konstancja przy ulicy Mickiewicza. W celu utrwalenia wiedzy o życiu  i zagładzie społeczności żydowskiej na Ziemi Kutnowskiej przekazano uczestnikom marszu ulotki o historii kutnowskich Żydów. Marsz wyruszył  o godz. 10.15.Na czele kolumny szła młodzież, która trzymała widoczny transparent z napisem „Marsz Pamięci”. Uczestnicy marszu w zadumie przeszli „drogą śmierci” od Placu Marsz. Józefa Piłsudskiego, ulicą Narutowicza i dalej ul. Mickiewicza do getta. Tam przy tablicy pamiątkowej na budynku getta odbyły się obchody upamiętniające kutnowskich Żydów.

Images: MARSZ PAMIECI 15.jpg Images: MARSZ PAMIECI 16.jpg

Przy tablicy pamiątkowej ustawiły się poczty sztandarowe. Dr Karol Koszada wiceprezes TPZK powitał wszystkich zebranych i przedstawił zebranym informacje o losach kutnowskiej społeczności żydowskiej uwięzionej w getcie urządzonym przez nazistowskich Niemców.

Z przemówienia dr Karola Koszady:

Dzisiaj, w dniu 19 kwietnia, w rocznicę wybuchu powstania w getcie warszawskim, obchodzony jest w Polsce Dzień Pamięci o Holokauście i przeciwdziałaniu zbrodniom przeciwko ludzkości. Data ta pozwala na podkreślenie w czasie obchodów nie tylko pamięci o tragedii i ofiarach Holokaustu, ale również o możliwości przeciwstawiania się zbrodniom przeciw ludzkości. Także tutaj, na Ziemi Kutnowskiej i w Kutnie, żydowscy mieszkańcy byli ofiarami Holokaustu. To tu, za murami Getta, w nieludzkich warunkach Żydzi byli więzieni przez dwa lata, a następnie wywiezieni do niemieckiego obozu zagłady Kulmhof, gdzie zostali zamordowali przez niemieckich oprawców. Pamięć o tej tragedii powinna być przestrogą dla przyszłych pokoleń wobec odradzania się postaw antysemityzmu, wynikających z uprzedzeń i stereotypów. 70 lat od tragicznej Zagłady, młode pokolenia mają coraz mniejszą wiedzę na temat tych wydarzeń. Temat wojny przestaje istnieć w rodzinnych rozmowach, odchodzi pokolenie świadków, zaciera się świadomość o Auschwitz-Birkenau, Dachau, Stutthof, czy o niedalekim Kulmhof. Polskie myślenie o Zagładzie zmienia się, przybywa książek i badań historyków. Spotkanie z historią służy nie tylko pogłębieniu wiedzy o przeszłych wydarzeniach, lecz może także skłonić do zmierzenia się z trudnymi problemami współczesności i refleksji nad nimi. Celem regionalistów, jest przekazanie wiedzy o tym, co się wydarzyło w Kutnie i regionie kutnowskim. Zbigniew Gluza w 85 numerze „Karty” z 2015 roku napisał:

,,Gdy spojrzeć z perspektywy małych polskich społeczności, w których po żydowskich sąsiadach nie pozostał czasem ślad, widać, że nie przyswoiliśmy historycznej lekcji koegzystencji. W miasteczkach, byłych Szettlach, w których Żydów żyło czasem więcej niż Polaków, a których dorobek przejęła powojenna Polska, z reguły nie ma wyjaśnień, co stało się z dawnymi mieszkańcami”.

W książce „Holokaust, zrozumieć dlaczego” - Robert Szuchta i Piotr Trojański napisali:

„…Zagłada Żydów pokazuje, jak tragiczne mogą być konsekwencje nieodrzuconych wcześniej uprzedzeń, nieskonfrontowanych z rzeczywistością obaw oraz nieodrzuconych zafałszowań i kłamstw. Wskazuje także na niebezpieczeństwo pojawiania się charyzmatycznych przywódców, którzy potrafią manipulować ludźmi, zwłaszcza młodymi, poprzez odwoływanie się do różnego rodzaju stereotypów, fobii, ignorancji czy po prostu niewiedzy. Holokaust przypomina nam, że nienawiść do tych, którzy są od nas inni, lub których chcemy za innych – często obcych – uważać, stawiając ich poza obrębem człowieczeństwa, może tylko doprowadzić do zbiorowej przemocy i okrucieństwa. Holokaust podkreśla kruchość ludzkiej egzystencji, w sytuacji, gdy jest ona zależna od władzy, której brak hamulców etycznych. Uzmysławia, że każdy z nas indywidualnie, przed swoim sumieniem, odpowiada za swoje czyny. A także przypomina, że posłuszeństwo wobec rozkazów nie jest żadnym usprawiedliwieniem zbrodni. Holokaust ujawnia zarówno dobrą jak i złą stronę natury człowieka. Pokazuje sytuację ludzi zagrożonych, obojętnych wobec zbrodni, a także pośrednio w niej uczestniczących. Przez to może być ważną lekcją odpowiedzialności. Każdy człowiek w swoim życiu zmuszony jest do podejmowania wielu ważnych decyzji, wyboru pomiędzy dobrem i złem, czasem z narażeniem własnego stanu posiadania, a nawet życia. Holokaust pokazuje, co się staje, kiedy życia ludzkiego nie traktuje się, jako wartości samej w sobie, a jeden człowiek jest poniżany przez innych, będących w służbie fanatycznej nietolerancji. Powinniśmy się nauczyć uznawać i szanować innych – oraz postrzegać różnorodność i inność, jako pozytywne i wzbogacające doświadczenie. Powinniśmy pamiętać, że w prawdziwie tolerancyjnym i cywilizowanym społeczeństwie nie może być miejsca dla rasizmu i antysemityzmu. Dlatego właśnie powinniśmy pamiętać o Holokauście…”.

To, co się stało podczas wojny ze społecznością żydowską jest trudne do zrozumienia. Trzeba próbować nawet te najtrudniejsze doświadczenia poddawać refleksji, by zrozumieć, co możemy zrobić, by się nie powtórzyły. Trzeba wspominać żydowskich mieszkańców Kutna i okolic, gdyż są oni częścią naszej wspólnej historii, którą tworzyliśmy przez kilkaset lat.

Szanowni Państwo!

W 1993 roku Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Kutnowskiej w tym miejscu, na murze Getta, zamocowało tablicę pamiątkową, na której widnieje napis:

„Tu na terenie byłej cukrowni Konstancja Niemcy urządzili Getto dla ludności żydowskiej z Kutna i okolic. Po jego likwidacji w 1942 roku pozostałych przy życiu Żydów zgładzono w obozie Chełmno nad Nerem. Cześć ich pamięci. Społeczeństwo miasta Kutna. Kwiecień 1993r.”.

Dzisiaj spotykamy się pod murem Getta, by uczcić pamięć o 8000 Żydów - ofiar Holokaustu.

Images: MARSZ PAMIECI 17.jpg Images: MARSZ PAMIECI 13.jpg

Pan Zygmunt Jasiński przedstawił własne wspomnienia z czasów okupacji, opowiadał o Polakach, którzy pomagali Żydom w getcie dostarczając jedzenie. Zwrócił się do młodzieży z prośbą, aby szanowała pokój, pielęgnowała tradycje i przekazywała je następnym pokoleniom.

Następnie odbył się koncert muzyki żydowskiej. Mgr Witold Ambroziak - klarnecista, saksofonista, kompozytor, pedagog w Państwowej Szkoły Muzycznej I i II stopnia im. Karola Kurpińskiego w Kutnie wykonał na klarnecie utwory: Scher - Joseph Aron, Tzadik Katamar - mel. Tradycyjna, Tanz Tanz Yidelekh - mel. Tradycyjna, Temat z filmu „Pianista" - Wojciech Kilar, Chava - mel. Tradycyjna, Marchen - J. Aron (opracowania i aranżacje Witold Ambroziak).

Dr  Elżbieta Świątkowska przedstawiła zebranym relacje osób uwięzionych w getcie kutnowskim, pochodzące z Archiwum Ringelbluma: „Na dwa tygodnie przed pamiętnym dniem zamknięcia Żydów  w Ghetcie zaobserwowano przygotowania czynione na terenie dawnej fabryki cukru „Konstancja”, a przede wszystkim odrutowanie całego terenu. Domysły były różne. Wreszcie pewnego niedzielnego dnia miesiąca czerwca zabroniono ludności polskiej wychodzić z domu, a wszystkim Żydom rozkazano przenieść się z dobytkiem, który daje się przenieść, do obozu „Konstancja”. Na ten cel sprowadzono pewną ilość furmanek z okolic i wszystkie konie i wozy w posiadaniu Żydów zużyte zostały do transportu cząstki mienia Żydów  do obozu. Żydzi zabrali ze sobą różne przedmioty potrzebne i nieużyteczne, po prostu to, co w tym chaosie wpadło im w ręce i co w danej chwili  za cenne i ważne.

I tak w jednym domu zostali jak bydło wpędzeni do Ghetta – otoczonego drutem kolczastym. Warunki straszne, około 8000 osób zostało stłoczonych na terenie fabryki i pięciu bloków mieszkalnych, gdzie uprzednio żyło do dwustu ludzi. Nic też dziwnego, że tłok był duży – ludzie wykorzystywali każde pomieszczenie jak piwnice, stajnie, obory, kurniki w celu ustawienia łóżek.

Jakże smutny widok przedstawiała Konstancja pierwszego wieczoru, 95% było bez dachu nad głową. Głodne po tym tragicznym dniu dzieci usypiały na leżących tłumokach pościeli pod gołym niebem, przy nich w różnych pozach, jedne klęczały, drugie leżały, matki szeptały słowa modlitwy, czy bólu lub patrzyły bezradnie na mężczyzn. Mężczyźni jakże różnie reagowali na tę niemą czy wypowiedzianą rozpacz. Słyszało się przekleństwa, czy słowa „kiedyś przyjdzie dzień zapłaty”, jedni zaciskali pięści, drudzy zachowywali się jak kobiety. W oczach niektórych widać było jakieś silne postanowienie, zaciśnięte usta potwierdzały to prawdopodobnie. Zdawało się, że ich spojrzenia mówią: cierpimy, ale trzeba jakoś zaradzić, musimy w tych tragicznych warunkach umieć żyć. Pragnienie przeżycia miało taką siłę, że wynik niektórych rozmyślań dał się widzieć już nazajutrz…, w Konstancji zawrzało jak w ulu. Energiczniejsi zrozumieli, że skoro muszą tu żyć, muszą sobie to życie ułatwić. Jedni chwytali się za robienie pałatek, inni wyrzucali żelastwo z fabryki chcąc ustawić łóżko, bo łóżko było w Getcie najniezbędniejszym meblem, na łóżku się spało, jadło, siedziało, ubierało, pod łóżkiem umieszczano statki kuchenne, rzeczy, żywność i inne konieczne rzeczy. Inni zbierali cegłę, by z cegły i gliny skombinować mieszkanie. Zachęcano tych, którzy nie mieli własnej inicjatywy. Zaraz pierwszego dnia wywieziono kilka trupów, którzy zmarli na atak serca. Tragicznie było z wodą i ubikacjami. Jedna studnia i trzy ubikacje na 8 tysięcy ludzi. Za kubełkiem wody stało się w ogonku do wieczora. Do ubikacji płaciło się 5pf. za wejście i trzeba było stać w ogonku. Dopiero w kilka dni później wybudowano ubikacje, dla mężczyzn i kobiet, które były bezpłatne, w getcie ruszyło się życie.

Początkowo żyli z zapasów przywiezionych, zarabiali z rzemiosła i handlu wymiennego. Przydziały były skąpe – tylko kartofle i chleb. Przy tym ceny tychże artykułów były niewspółmiernie wyższe, i tak cena kartofli poza Ghettem 5 pf, a w Ghetcie 40 pf itd. Ale początkowe zapasy starczyły i żyło się w pierwszych miesiącach względnie dobrze – ale gdy nastały pierwsze miesiące zimne, zgroza w całej pełni poczęła się szerzyć w postaci epidemii tyfusu plamistego, który tej pierwszej zimy pochłania po kilka osób dziennie.

Getto zamknięto, nikogo nie wpuszczano, ani nie wypuszczano. Handel ustał. Władze niemieckie dostarczały tylko chleb. Robiło się coraz gorzej. Zima przygnębiała wszystkich. Epidemia zabierała codziennie kilka ofiar. Głód, zimno i zagęszczenie ludności, bo wszyscy z pałatek przenieśli się do fabryki, gdzie już i tak było ciasno. W blokach bez sufitów o wysokości trzech pięter , gdzie wiatr i śnieg hulał, ludzie marzli. Coraz częściej słyszało się: „ten ma już żółto pod uszami” tzn. że ów lada dzień przeniesie się na tamten świat z wyczerpania. Na wiosnę epidemia z przyczyn zrozumiałych jeszcze więcej rozszalała. Każdy miał widmo śmierci przed oczyma. Trafiały się wypadki obłąkania czy jakiegoś szału. Śmierć głodowa na ulicy, przenoszenie noszy z chorymi bądź trupami, stało się częstym widokiem. Ten umarł, tamten chory to były tematy stale poruszane. Nie było prawie jednostki, która by unikła przejścia choroby tyfusu. O ile, nieliczne jednostki, które uchroniły się w pierwszej fazie, przeszły tę chorobę nędzy i brudu w następnej fali epidemii w zimie roku 1941/42.

Zimno było najdotkliwszą plagą, węgla w ogóle nie było, drzewo, torf w znikomej ilości. Z zewnątrz nic nie przychodzi i tylko przez dewastację wewnątrz można było dojść do posiadania belek, rusztowania czy też skąpego drzewostanu. Spora ilość mięsa i tłuszczu przychodziła drogą szmuglu. Proceder ten połączony był z wielkim niebezpieczeństwem. Wielu Żydów przypłaciło życiem – ponosząc śmierć podczas przechodzenia przez druty, a także w czasie egzekucji. Przy tym był wypadek skazania na śmierć Polaka, który współpracował w szmuglu mięsa, i równocześnie czterech Żydów – odbiorców jego towaru.

Rok 1941 zastał już ludność Ghetta znacznie uszczuploną, bo jak  z oryginalnego spisu zmniejszyła się ilość Żydów z 8000 do 6500. Rok 1941 stał pod znakiem wielkiej śmiertelności na tle niedożywienia, złych warunków higienicznych, a więc duża śmiertelność wśród dzieci, gruźlica itd.

Żydzi w obrębie Ghetta prócz innych plag, musieli znosić to, że byli celem harców rozbestwionych żandarmów. Niejednokrotnie np. w czasie odbioru chleba, kiedy zbierała się kolejka po odbiór, strzelał w tłum, raniąc lub kładąc trupem kilka osób. Innym razem do spędzających krowy dwóch chłopców, pijany żandarm strzela jak do celu, kładąc ich obu trupem. Ale życie jest silne, płynie naprzód mimo plag i mąk. Są warsztaty, jest handel, są nawet dwie herbaciarnie, czy też restauracja, jak kto chce je nazwać. A nawet, jak niektórzy twierdzą, u Fuchsa dostać można było gąski pieczone i wódkę.

Jeśli chodzi o życie kulturalne, to nie przejawiało ono wielkiej żywotności. Nie możemy, mimo przesłuchania całego szeregu świadków, naturalnie spośród Polaków, bo Żydów świadków nie pozostawił Niemiec, trafić na ślad jakiegoś specyficznego folkloru, czy pieśni – jakkolwiek stwierdziliśmy, że pieśń Ghetta, smętna pieśń tragedii, bólu, męki i rozpaczy, niepewnego jutra, rozbrzmiewała na ustach grup idących, czy też powracających z pracy. Grupy robotników wyprowadzane były do rozładunku lub przeładunku na dworzec towarowy.

Żydzi garnęli się przede wszystkim do pracy przy węglu, bo to pozwalało im zdobyć kawałek węgla, tak ważnego czynnika do przetrwania zimna i ugotowania strawy. Życie szło – a pewną ulgę w przerwaniu tych ciężkich chwil było łapownictwo. Wachmistrz „Wasza” brał stałą łapówkę 200 marek dziennie, za tolerowanie pewnych objawów szmuglu, który nawet w jednym procencie nie mógł zaspokoić potrzeb Ghetta.

Nastaje zima 1941/42 rok. Jeśli do tej pory było źle, to teraz głębia tragedii się powiększyła – smutek, głód, ponury nastrój, a przede wszystkim śmierć! Nie ma tyfusu w tak strasznym stopniu, ale śmierć dziesiątkuje zastępy – a zimno i głód jest strawą codzienną. Idzie wieść, że i ta wegetacja i to nędzna, nie daje spokoju hydrze germańskiej – Żydzi skazani są na śmierć. Już mówi się o Kole, Kłodawie, Grabowie, Krośniewicach – groza nadchodzi i wreszcie dociera do Ghetta w Kutnie.

Połowa marca, a ściśle 19 marca 1942 roku jest początkiem końca Żydów w Ghetcie Kutno. Nie ma targów, kto pierwszy, kto drugi, system i organizacja to prym nawet w brutalności i mordzie. Idą Żydzi Kutna w kolejności alfabetu jedni za drugimi od 300 do 400 dziennie. Samochodami, i bez zbytniego obciążenia tobołami. Za to „przesiedlenie w zaświaty” płacą podatek od głowy. Wysokości tego podatku nie możemy ustalić, zeznania sprzeczne, 10-12 marek, inni twierdzą, że nawet 20 marek”.

Zebrani złożyli wiązanki kwiatów pod murami getta. Tradycyjnie już obchodom Dnia Pamięci o Holokauście towarzyszy symbol – żonkil pamięci. W Marszu Pamięci uczestniczyła młodzież z kutnowskich szkół średnich:  I Liceum Ogólnokształcącego im. Jana Henryka Dąbrowskiego, II Liceum Ogólnokształcącego im. Jana Kasprowicza, Katolickie Liceum Ogólnokształcące Stowarzyszenie Przyjaciół Szkół Katolickich (SPSK)  im. św. S. Kostki, Zespołu Szkół nr 1 im. Stanisława Staszica, Zespołu Szkół Zawodowych nr 2 im. dr Antoniego Troczewskiego, Zespołu Szkół nr 3 im. Władysława Grabskiego. Pod murami getta były także delegacje wszystkich szkół podstawowych z miasta Kutno, które złożyły wiązankę kwiatów z żonkili.

Dziękujemy naszym Partnerom: Kutnowskiemu Domu Kultury, Muzeum Regionalnemu w Kutnie, Państwowej Szkoły Muzycznej I i II stopnia im. Karola Kurpińskiego w Kutnie. Dziękujemy także: Dyrektorom Szkół, Nauczycielom i Młodzieży szkół podstawowych i średnich, za udział w naszym projekcie. Dziękujemy: Wydziałowi Zarządzania Kryzysowego i Ochrony Informacji Niejawnych Urzędu Miasta Kutno oraz służbom mundurowym (Policji, Straży Miejskiej) za zapewnienie bezpieczeństwa uczestnikom Marszu Pamięci.


Stanisław Wojdecki

Images: MARSZ PAMIECI 10.jpg Images: MARSZ PAMIECI 9.jpg

 

 

 

 

 

Images: MARSZ PAMIECI 1.jpg Images: MARSZ PAMIECI 7.jpg

 

Images: MARSZ PAMIECI 3.jpg Images: MARSZ PAMIECI 12.jpg

 

 


 

 

 

 


Copyright © 2009 - 2010 by Adam Brzęcki & Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Kutnowskiej.

stat4u Valid XHTML 1.0 Transitional Poprawny CSS!