15 sierpnia – Święto Wojska Polskiego

Dziś 15 sierpnia – Święto Wojska Polskiego. Jego data jest pamiątką zwycięskiej dla polski Bitwy Warszawskiej z 1920 roku. Rok ten okazał się wyjątkową próbą patriotyzmu dla mieszkańców ziemi kutnowskiej. Poświęcamy ich pamięci poniższy tekst.

Wspominając rok dwudziesty, przywołuje się najczęściej znane i ważne postacie marszałka J. Piłsudskiego czy generała J. Hallera. Tymczasem na szczególną pamięć i uznanie zasługują szeregowi żołnierze i ochotnicy, którzy odpowiedzieli na apel dowódców, wzywający do obrony Ojczyzny. Bez nich realizacja nawet najbardziej błyskotliwego planu strategicznego byłaby niemożliwa. Wśród tysięcy obywateli chwytających latem 1920 roku za broń byli mieszkańcy ziemi kutnowskiej. […]

Było lato roku 1920. Lato, podczas którego nad Polską zawisło widmo powracającej niewoli, groźba ponownego wymazania Rzeczypospolitej z mapy Europy. Nasza armia dotknięta porażką kijowską znalazła się w bardzo niekorzystnej sytuacji – musiała przejść do działań obronnych. Do stolicy zbliżała się nawała bolszewicka, siejąc po drodze śmierć i zniszczenie. Na początku lipca 1920 r. powołano w kraju Radę Obrony Państwa, na czele której stanął Józef Piłsudski. Owa rada podjęła decyzję o utworzeniu Armii Ochotniczej. Jej zorganizowanie powierzono generałowi broni Józefowi Hallerowi. Wydano również odezwy do społeczeństwa mające na celu jego mobilizację. […]

W owym czasie także w Kutnie utworzono Powiatową Radę Obrony Państwa działającą na rzecz wojska i obronności kraju. Jednocześnie powstał Obywatelski Komitet Wykonawczy Obrony Państwa, który zajmował się między innymi werbunkiem do armii. Na jego czele stanął doktor Antoni Troczewski. Dramatyczna sytuacja militarna na froncie wojny polsko-bolszewickiej zmobilizowała prawie całe społeczeństwo do walki o niepodległość Ojczyzny. W powiecie kutnowskim na murach, słupach ogłoszeniowych, płotach i w witrynach okien wisiały plakaty i afisze wzywające do wstępowania w szeregi Wojska Polskiego. Inne plakaty zachęcały rodaków do finansowego wspierania polskiej armii poprzez zakup pożyczek państwowych. Jeden z takich plakatów z wizerunkiem dobosza i napisem: „ Pożyczka Odrodzenia Polski ” wisiał w oknie biura werbunkowego, które znajdowało się w kancelarii notarialnej Romualda Borkowskiego. Do służby w Armii Ochotniczej zgłaszali się przedstawiciele różnych warstw i klas społecznych. Jednymi z pierwszych byli nauczyciele, uczniowie i harcerze Szkoły Rolniczej w Mieczysławowie oraz Gimnazjum im. Gen. J. H. Dąbrowskiego w Kutnie. Wielu z nich w następnych miesiącach walczyło bohatersko z bolszewickimi żołdakami w szeregach 37 Pułku Piechoty.

Inną warstwą społeczną, której przedstawiciele licznie wstępowali do Armii Ochotniczej, byli ziemianie. W ówczesnym polskim społeczeństwie warstwa ta odgrywała istotną rolę. Należeli do niej posiadacze ziemscy ze swymi rodzinami, jak również rezydenci i dzierżawcy majątków ziemskich. Byli to ludzie dobrze wykształceni, wychowani w duchu patriotyzmu, przywiązani do ziemi i tradycji, posiadający zasoby finansowe, które mogli przekazać na potrzeby armii. W tym trudnym dla Ojczyzny czasie ziemianie nie tylko walczyli bezpośrednio z bolszewikami w szeregach polskiego wojska, ale również zakładali i prowadzili organizacje społeczne, których celem było niesienie pomocy ofiarom wojny. Ziemianki kwestowały na rzecz poszkodowanych, pomagały w szpitalach i sierocińcach. Obywatele ziemscy przekazywali dla wojska konie, uprzęże, siodła i furmanki. Rodziny ziemiańskie we własnych dworach przyjmowały rannych polskich żołnierzy oraz uchodźców z obszarów zajętych przez Armię Czerwoną. Przedstawiciele tej grupy społecznej szczególnie chętnie wstępowali do powstających w pośpiechu ochotniczych pułków jazdy. Jednym z takich oddziałów był 203 Pułk Ułanów. Zaciąg do tej formacji odbywał się w kilku miejscowościach, a na miejsce koncentracji wyznaczono koszary na Piskorzewie w Kaliszu. Do punktów werbunkowych zgłaszali się ochotnicy z ziemi kaliskiej, sieradzkiej, łaskiej, łódzkiej, płockiej, włocławskiej i łęczyckiej. W szeregach pułku znaleźli się również ochotnicy związani z ziemią kutnowską, zarówno ci, którzy tutaj mieszkali oraz działali i stąd wyruszyli na wojnę, jak i ci, którzy z naszym regionem związali się już po zakończeniu działań wojennych. Wymienić tu można między innymi takie nazwiska jak: Moszyński, Wyganowski, Około-Kułak, Geyer, Eglau, Sławiński, Chądzyński, Kwiatkowski, Łubieński, Chełchowski, Wysocki, Niekrasz czy Gliński. Jednym z pododdziałów, który znalazł się w składzie pułku był szwadron ziemi łęczyckiej. W jego szeregi wstąpiła grupa ochotników pochodzących z okolic Kutna pod wodzą hrabiego Jana Moszyńskiego, dziedzica Sójek. […]

Ochotnicy z regionu kutnowskiego zostali także rozdzieleni i trafili do poszczególnych pododdziałów. Na przykład: Jan Wyganowski z Franciszkowa oraz Zenon Łubieński – późniejszy dziedzic majątku Siemienice – weszli w skład szwadronu pierwszego, Tadeusz Około-Kułak ze Strzegocina i przyszły właściciel Kaczkowizny Kazimierz Gliński trafili do szwadronu czwartego, a Alfred Piwnicki z Woli Raciborowskiej i Stanisław Geyer z Siemienic znaleźli się w szwadronie trzecim.

Kiedy pod koniec lipca pełniący obowiązki dowódcy pułku rotmistrz Zakrzewski przybył do grodu nad Prosną zastał tam ochotników pochodzących z różnych warstw społecznych. Przeważali ziemianie, inteligencja i młodzież szkolna. Obok siebie stali w szeregu zupełnie młodzi chłopcy i poważni wiekiem jegomościowie. Wstępujący w szeregi nowo utworzonego pułku jazdy ziemianie mieli od początku pewną przewagę nad ochotnikami pochodzącymi z miast. Przewaga polegała na tym, że obywatele ziemscy od wczesnego dzieciństwa mieli kontakt z końmi. Potrafili się z nimi obchodzić. Byli na ogół dobrymi jeźdźcami. Oprócz tego niemal wszyscy umieli posługiwać się bronią i celnie strzelać, gdyż większość z nich od młodych lat polowała. Co więcej właściciele majątków ziemskich do punktów werbunkowych zgłaszali się często na własnych, rasowych koniach, umundurowani i częściowo uzbrojeni. Niejednokrotnie wraz z nimi do służby wojskowej zaciągali się administratorzy i pracownicy folwarczni. […]

Dzieje 203 Pułku Ułanów daleko odbiegały od przeciętności ze względu na dramatyczną sytuację w jakiej znalazło się latem 1920 roku Wojsko Polskie. Świeżo sformowany ochotniczy pułk jazdy miał w jak najkrótszym czasie osiągnąć pogotowie marszowe i jak najszybciej wyruszyć na front. W związku z tym czas szkolenia skrócono do minimum. Ułani ćwiczyli jazdę konną i władanie białą bronią. Obznajomiono ich z szykami bojowymi oraz z zasadami walki konnej i pieszej. Ochotnicy nie mający najmniejszego pojęcia o żołnierce musieli w tak krótkim czasie stać się wojakami i stawić czoło nadciągającym hordom czerwonego najeźdźcy. Na początku sierpnia do Kalisza przybył major Zygmunt Podhorski. Wówczas, zgodnie z rozkazem Sekcji Jazdy Ministerstwa Spraw Wojskowych rotmistrz Adam Zakrzewski oddał w jego ręce dowództwo nad nowo utworzonym pułkiem. Na kaliskim rynku odbyła się inspekcja jednostki oraz uroczysta przysięga. Dwa dni później szwadrony 203 Pułku Ułanów załadowały się do wagonów kolejowych i wyruszyły na front do walki z nadciągającym wrogiem. Po wielogodzinnej jeździe pododdziały dotarły do Ciechanowa gdzie zaczęły się wyładowywać. Pułk znalazł się w strefie działań wojennych. Nieprzyjacielska kawaleria zajęła w tym czasie Przasnysz. W celu rozpoznania przeciwnika i nawiązania z nim styczności wyruszyły dwa wyładowane już szwadrony (1 i 3) pod dowództwem rotmistrza Zakrzewskiego. Wkrótce na przedpolach Przasnysza doszło do kontaktu z nieprzyjacielem i pierwszej walki pułku. Zaatakowani przez przeważające siły wroga ułani musieli się wycofać. W miejscowości Dzbonie rotmistrz Zakrzewski pozostawił 3 szwadron, a z 1 szwadronem podążył do Przedwojewa, gdzie stała reszta pułku. Na pozostawiony w Dzboniach 3 szwadron runęła ława bolszewickiej jazdy. W szwadronie tym służyli między innymi Alfred Piwnicki oraz Stanisław Geyer. Spieszeni ułani bronili się zaciekle przed naporem kozackich szabel. Dowódca pułku – major Podhorski, aby nie dopuścić do wycięcia ułanów tego pododdziału, postanowił szarżować 4 szwadronem na atakujących kozaków. Do szarży dołączył 1 szwadron. W szeregach tych pododdziałów znajdowali się ochotnicy z ziemi kutnowskiej. Byli wśród nich między innymi: Jan Wyganowski, Zenon Łubieński oraz Tadeusz Około-Kułak. […] Wykonana z brawurą szarża była dla 203 Pułku Ułanów chrztem bojowym. Mimo braku wyszkolenia oraz bitewnego doświadczenia polscy kawalerzyści stawili czoło bolszewickiej jeździe, ratując od niechybnej zagłady towarzyszy broni z 3 szwadronu. Ale przeciwnik nie dawał za wygraną, zaatakował ponownie. Dowódca kaliskiego pułku postanowił wykonać przeciwuderzenie, a następnie pod osłoną ciężkich karabinów maszynowych wycofać się do Ciechanowa. […] Po tej pierwszej bitwie 203 Pułk Ułanów przestał być tylko pospolitym ruszeniem, a stał się wartościowym oddziałem ochotniczym, który do końca wojny bohatersko walczył w obronie Ojczyzny. Ułani nabrali zaufania do przełożonych, przekonali się, że potrafią walczyć, że duch żołnierza polskiego jest bronią potężniejszą od lancy czy szabli.

Wykorzystano fragmenty artykułu Grzegorza Kromkowskiego <„Niestraszne dla nas są taczanki…” mieszkańcy ziemi kunowskiej w szeregach ochotniczego 203. pułku ułanów podczas wojny z bolszewikami w 1920 roku>, który ukazał się w 27. tomie “Kutnowskich Zeszytów Regionalnych”. Zachęcamy do lektury.

Zdjęcie uroczystości z okazji “cudu nad Wisłą” na Nowym Rynku w Kutnie ze strony Fotopolska

 

 

logo-tpzk.jpg
Zadzwoń do nas
+48 883 555 432
Napisz do nas
poczta@tpzk.eu
Przewiń do góry